szuranie.pl

szuranie po asfalcie i gdzie tylko da się…

szuranie.pl - szuranie po asfalcie i gdzie tylko da się…

Do lasu biegiem marsz

vegeOstatnio mam szczęście do uczestniczenia w biegach organizowanych po raz pierwszy. Do debiutów podchodzę z dystansem, w końcu organizacji najlepiej się uczyć na błędach, o ile nie są one zbyt bolesne dla uczestników. Wszystko zależy od oczekiwań. Inaczej podchodzę do biegu masowego mającego aspiracje do bycia jednym z bardziej rozpoznawalnych w kraju, a inaczej do małych, wręcz kameralnych, lokalnych eventów. W tym drugim przypadku częściej uczestniczę w nich dla zabawy i dla idei uczestnictwa, niż z powodu kręcenia czasów. Czytaj dalej

Pogrom Wrocławski

__avatar__Zrobiłem wszystko, co wiedziałem, aby zapobiec dokładnie temu, co mnie zmiażdżyło. Jeszcze nigdy nie byłem tak pozytywnie nastawiony, skoncentrowany i nakierowany na sukces. Wiara w siebie aż wyciekała po sznurówkach. Rano, tuż przed startem, myślami stałem już na mecie. Miało być ciężko, miał być pot i ból. Nie miało być skurrrwwczy. Czytaj dalej

Gdy emocje już opadną… o BMW Półmaraton Praski

O BMW Półmaratonie Praskim vegedowiedziałem się z mediów znacznie więcej po jego zakończeniu, niż wiedziałem o nim przed startem. Dlatego raczej nie będę pisał o wodzie, bo na ten temat wylano już wystarczająco dużo żali, rozwijając nawet akronim przed nazwą do „Bardzo Mało Wody”. Napiszę o kolejnym masowym biegu rosnącym w stolicy, a właściwie na jej najbardziej dopominającym się o tego typu imprezy brzegu. Czytaj dalej

Trening.

wojciech wojciechowskiNazywam się Wojciech Wojciechowski.

Ni stąd ni zowąd rozpoznałem u siebie potrzebę podzielenia się z innymi biegaczami pewną refleksją. Rzecz dotyczy treningu amatora jakim właśnie jestem a do tego amatora o naprawdę skromnym dorobku i krótkiej historii biegowej.

Te dwa zdania kieruję głównie do ludzi, których znam i którzy mnie znają więc pozwalam sobie operować ich imionami co z pewnością mi wybaczą. Czytaj dalej

Mój bieganizm

think-code-act

Jeśli 5 lat temu ktokolwiek powiedziałby mi, że kiedyś zacznę uprawiać sport, to moja odpowiedź ograniczyła by się do bardzo wymownego spojrzenia na tę osobę i popukania się w czoło. Ja, człowiek, którego od komputera trzeba odrywać siłą, który relaks uprawia najczęściej w pozycji leżącej, baluje po nocach, który dokonał niemożliwego i trzy razy pod rząd płacił swojej uczelni za powtarzanie semestru z powodu notorycznych nieobecności na W-Fie… „Ja uprawiam sport? Nie no, serio, sport? SPORT? Pffff…” Czytaj dalej

Czy maraton powyżej 4h się liczy?

odzimek001Ciekawa dyskusja. Czy maraton powinien być zarezerwowany dla najlepszych? Moim zdaniem TAK. Co to oznacza?

Z pragmatycznego punktu widzienia start amatora w zawodach rangi mistrzoskiej jest bez sensu. To tak gdyby do Ligi Mistrzów dostał się zespół złożony z bankowców, piekarzy itd. Mecze bez znaczenia, bez stawki. Nikt, kto codziennie pracuje nie ma szans wygrać. Zawodowcy, których jedynym celem w ciągu dnia jest poprawa swoich rezultatów zostawią w tyle nawet najbardziej ambitnego amatora. Czytaj dalej

[PawełII] Czy wszyscy musimy być maratończykami?

pawel_J001Czy bieganie maratonu dłużej niż cztery godziny – w przypadku kobiet i biegaczy powyżej pięćdziesiątki (strzelam) cztery i pół godziny – ma sens? Nasz Naczelny w poprzednim poście poruszył temat swojego rodzaju dyskryminacji biegaczy o mniejszych ambicjach. Obierając osobiście jeden z komentarzy na Twarzaku spłodził bardzo piękny, emocjonalny tekst w obronie uciśnionych. I super. Ponieważ kij został wbity, ja go przekręcę i mocniej zamieszam w mrowisku. Weźmy pod rozwagę sprawę limitu czasu biegu maratońskiego. Czytaj dalej

Biegam, szuram, dreptam – jestem „śmiszny” ale nie zwariowałem.

1-IMG_5660Do napisania kilku słów skłoniło mnie to co od jakiegoś czasu obserwuję dookoła. Szczególnie u osób biegających, można by powiedzieć nawet…biegaczy. I zaznaczam na początku, że nie mam zamiaru absolutnie nikogo obrazić tylko przedstawić swoje suche obserwacje i moje własne zdanie na ten temat. Czytaj dalej

HuntRun – Polowanie na Szuraczy.

1-IMG_6255Kiedy jakieś trzy lata temu wychodziłem na swoje pierwsze szuraniowe kilometry nie myślałem, że przeżyje coś takiego. Znałem relacje z podobnych „biegów” z Telexpressu czy innej Panoramy, które pokazywane były w miejscu gdzie pokazuje się zazwyczaj jakieś dziwactwa. Kobieta z brodą, pies który miauczy zamiast szczeka oraz biegacze, którzy taplają się błocie i przechodzą przez drogę kanałem ściekowym, zamiast normalnie, jak ludzie, asfaltem. Wzrok to przykuwało i powodowało zarazem myśli w głowie, których nie będę jednak cytował…bo sam siebie musiał bym obrażać:) Czytaj dalej

%d bloggers like this: