szuranie.pl

szuranie po asfalcie i gdzie tylko da się…

szuranie.pl - szuranie po asfalcie i gdzie tylko da się…

[Piotr] Mój debiut w Chicago

10735616_10202626830694712_1697353443_nRok temu pisalem wam o połówce w Chicago, ostatnie moje słowa brzmiały wtedy : „Następne marzenie to maraton. Kiedy? – nie wiem może za rok? „
Rok zleciał, było szuranie które chyba zmieniło się w bieganie, były kontuzje, łzy złości i szczęścia. Decyzja o starcie w maratonie podjęta na wiosnę, rejestracja i czekanie prawie miesiąc na wynik losowania. Jak ten czas się ciągnął !!! Gdy pojawiły się wyniki i wiedziałem, że za pół roku wystartuje w jednym z największych maratonów na świecie, ogarnęła mnie radość i strach jednocześnie!

Czytaj dalej

Założyłem się, że przebiegnę maraton…

S0540941Nie biegając nigdy wcześniej założyłem się z Qzyna żoną „Rudą Magdaleną”, że przebiegnę maraton. Chyba mnie pogięło. W momencie zakładu leżałem na leżaku na wakacjach, a mój brzuch leżał pod leżakiem (przy wadze zbliżającej się do 120kg i wzroście 175cm – nie może tam nie leżeć)

Na przygotowania miałem 14 miesięcy. Czy to wystarczający czas? Czytaj dalej

36. PZU Maraton Warszawski okiem moim, czyli Magdy G.

 Nie umiem pisać relacji, więc się nie obrażę, jak nikt tego nie przeczyta :D

20140928_143756Tytułem wstępu chciałabym napisać, jak zaczęła się moja przygoda z bieganiem. Wiem, że są osoby, jak Joniu czy Michał C., którzy od początku marzyli o maratonie. Ja, jak wiele innych osób zaczęłam biegać, żeby pozbyć się kilku(nastu) zbędnych kilogramów. Ale dlaczego wybór padł akurat na bieganie? Chodziłam wcześniej na fitnessy, zumby, niestety nic z tego. Wśród moich aktualności na fb, coraz częściej rzucało mi się w oczy „Marcin P. przebiegł ileśtam km…” i chciałam sprawdzić, czy też bym dała radę. Czytaj dalej

36. PZU Maraton Warszawski – o porażce i zwycięstwie

wojciech wojciechowskiGłośny chichot w mojej głowie zaczął się rozlegać już na 18 km. To szyderczy śmiech diabełka, którego fałszywy podszept zwiódł moją prawdziwą naturę i wbrew wszystkiemu kazał powalczyć o wynik na poziomie 3 godzin. Człowiek, którego wszystkie poczynania zawodowe, a nawet wybory życiowe to zawsze wynik głębokiej analizy merytorycznej czy badania modelu matematycznego zagadnienia dał się tak łatwo podejść. Kusił, namawiał i przekonał ten diabełek niedobry. Czytaj dalej

Do lasu biegiem marsz

vegeOstatnio mam szczęście do uczestniczenia w biegach organizowanych po raz pierwszy. Do debiutów podchodzę z dystansem, w końcu organizacji najlepiej się uczyć na błędach, o ile nie są one zbyt bolesne dla uczestników. Wszystko zależy od oczekiwań. Inaczej podchodzę do biegu masowego mającego aspiracje do bycia jednym z bardziej rozpoznawalnych w kraju, a inaczej do małych, wręcz kameralnych, lokalnych eventów. W tym drugim przypadku częściej uczestniczę w nich dla zabawy i dla idei uczestnictwa, niż z powodu kręcenia czasów. Czytaj dalej

Pogrom Wrocławski

__avatar__Zrobiłem wszystko, co wiedziałem, aby zapobiec dokładnie temu, co mnie zmiażdżyło. Jeszcze nigdy nie byłem tak pozytywnie nastawiony, skoncentrowany i nakierowany na sukces. Wiara w siebie aż wyciekała po sznurówkach. Rano, tuż przed startem, myślami stałem już na mecie. Miało być ciężko, miał być pot i ból. Nie miało być skurrrwwczy. Czytaj dalej

Gdy emocje już opadną… o BMW Półmaraton Praski

O BMW Półmaratonie Praskim vegedowiedziałem się z mediów znacznie więcej po jego zakończeniu, niż wiedziałem o nim przed startem. Dlatego raczej nie będę pisał o wodzie, bo na ten temat wylano już wystarczająco dużo żali, rozwijając nawet akronim przed nazwą do „Bardzo Mało Wody”. Napiszę o kolejnym masowym biegu rosnącym w stolicy, a właściwie na jej najbardziej dopominającym się o tego typu imprezy brzegu. Czytaj dalej

Trening.

wojciech wojciechowskiNazywam się Wojciech Wojciechowski.

Ni stąd ni zowąd rozpoznałem u siebie potrzebę podzielenia się z innymi biegaczami pewną refleksją. Rzecz dotyczy treningu amatora jakim właśnie jestem a do tego amatora o naprawdę skromnym dorobku i krótkiej historii biegowej.

Te dwa zdania kieruję głównie do ludzi, których znam i którzy mnie znają więc pozwalam sobie operować ich imionami co z pewnością mi wybaczą. Czytaj dalej

Mój bieganizm

think-code-act

Jeśli 5 lat temu ktokolwiek powiedziałby mi, że kiedyś zacznę uprawiać sport, to moja odpowiedź ograniczyła by się do bardzo wymownego spojrzenia na tę osobę i popukania się w czoło. Ja, człowiek, którego od komputera trzeba odrywać siłą, który relaks uprawia najczęściej w pozycji leżącej, baluje po nocach, który dokonał niemożliwego i trzy razy pod rząd płacił swojej uczelni za powtarzanie semestru z powodu notorycznych nieobecności na W-Fie… „Ja uprawiam sport? Nie no, serio, sport? SPORT? Pffff…” Czytaj dalej

%d bloggers like this: