szuranie.pl

szuranie po asfalcie i gdzie tylko da się…

szuranie.pl - szuranie po asfalcie i gdzie tylko da się…

Mój bieganizm

think-code-act

Jeśli 5 lat temu ktokolwiek powiedziałby mi, że kiedyś zacznę uprawiać sport, to moja odpowiedź ograniczyła by się do bardzo wymownego spojrzenia na tę osobę i popukania się w czoło. Ja, człowiek, którego od komputera trzeba odrywać siłą, który relaks uprawia najczęściej w pozycji leżącej, baluje po nocach, który dokonał niemożliwego i trzy razy pod rząd płacił swojej uczelni za powtarzanie semestru z powodu notorycznych nieobecności na W-Fie… „Ja uprawiam sport? Nie no, serio, sport? SPORT? Pffff…” Czytaj dalej

Czy maraton powyżej 4h się liczy?

odzimek001Ciekawa dyskusja. Czy maraton powinien być zarezerwowany dla najlepszych? Moim zdaniem TAK. Co to oznacza?

Z pragmatycznego punktu widzienia start amatora w zawodach rangi mistrzoskiej jest bez sensu. To tak gdyby do Ligi Mistrzów dostał się zespół złożony z bankowców, piekarzy itd. Mecze bez znaczenia, bez stawki. Nikt, kto codziennie pracuje nie ma szans wygrać. Zawodowcy, których jedynym celem w ciągu dnia jest poprawa swoich rezultatów zostawią w tyle nawet najbardziej ambitnego amatora. Czytaj dalej

[PawełII] Czy wszyscy musimy być maratończykami?

pawel_J001Czy bieganie maratonu dłużej niż cztery godziny – w przypadku kobiet i biegaczy powyżej pięćdziesiątki (strzelam) cztery i pół godziny – ma sens? Nasz Naczelny w poprzednim poście poruszył temat swojego rodzaju dyskryminacji biegaczy o mniejszych ambicjach. Obierając osobiście jeden z komentarzy na Twarzaku spłodził bardzo piękny, emocjonalny tekst w obronie uciśnionych. I super. Ponieważ kij został wbity, ja go przekręcę i mocniej zamieszam w mrowisku. Weźmy pod rozwagę sprawę limitu czasu biegu maratońskiego. Czytaj dalej

HuntRun – Polowanie na Szuraczy.

1-IMG_6255Kiedy jakieś trzy lata temu wychodziłem na swoje pierwsze szuraniowe kilometry nie myślałem, że przeżyje coś takiego. Znałem relacje z podobnych „biegów” z Telexpressu czy innej Panoramy, które pokazywane były w miejscu gdzie pokazuje się zazwyczaj jakieś dziwactwa. Kobieta z brodą, pies który miauczy zamiast szczeka oraz biegacze, którzy taplają się błocie i przechodzą przez drogę kanałem ściekowym, zamiast normalnie, jak ludzie, asfaltem. Wzrok to przykuwało i powodowało zarazem myśli w głowie, których nie będę jednak cytował…bo sam siebie musiał bym obrażać:) Czytaj dalej

[Paweł II] Wiosna była moja!

__avatar__Koniec wiosennych zawodów, czas podsumować co nieco. Ponieważ jestem amatorem, każdy kolejny start owocuje w życiówkę, o ile byłem solidnie przygotowany. W przyszłości będzie coraz trudniej zbić każdą minutę. Ponieważ to mój zaledwie drugi sezon, postęp jest dynamiczny.

Marzanna na początek. Pisałem o tych zawodach w tekście „Zadeptana Marzanna”. Miło wspominam ten bieg. Może dla tego, że biegłem ze swobodnie wytyczonym celem, nie na 100%. Czytaj dalej

[Mateusz] „Czułem się jak Kenijczycy” czyli mój debiut w Radomiu.

1535750_732760733449302_5422190439593989085_n„Boże, ile ja się namęczyłem, ale zrobiłem to!” – napisałem na gorąco na Facebooku po ukończeniu Półmaratonu Radomskiego Czerwca’76, dla mnie pierwszego w życiu. Jak to zwykle bywa, pierwszy jest tym najpiękniejszym, takim który pamięta się do końca życia, a przynajmniej do zakończenia „kariery” szuracza.  Mam jednak wrażenie, że Radom nie tylko dlatego od tej pory będzie mi się kojarzył bardzo przyjemnie! Czytaj dalej

Biegaczu – sprawdź swoje serducho!

runforyourheart-1Jakiś czas temu podczas przyjemnego niedzielnego długiego wybiegania i jeszcze dłuższych „szuraczy rozmów” dowiedziałem się (sam tego nie sprawdzałem wcześniej), od mojego przyjaciela Piotrka (zwanego czasami Bamboshem), że nie ma w Kielcach i okolicach możliwości sprawdzenia swojego organizmu u jakiegoś dobrej klasy fachowca, który stwierdzi: Tak Panie X może Pan biegać, lub powie…ma pan problemy z serduchem, lepiej jakby Pan zajął się szachami, ale nie wyczynowo. Czytaj dalej

Gdzie tam „Depeszom” do Bartka!

medalZ mikrofonem w ręce pracuje prawię połowę mojego ponad trzydziestoletniego życia, miałem przyjemność witać widzów przed koncertami Beyonce, Depeche Mode, meczami reprezentacji Polski ale też na festynie gminnym w Bidzinach. Jednak na takim wydarzeniu jeszcze nie byłem. II Piątka dla Bartka to impreza biegowa (tfuuu zabawa…:), która chyba już na stałe wpisze się w kalendarz biegowy.  Czytaj dalej

Drugi Maraton

sylwia_miniaturkaTydzień przed Drugim Maratonem Lubelskim nie dało się już ze mną normalnie porozmawiać… Miałam nocne koszmary maratońskie, maraton siedział mi w myślach non stop, o maratonie mówiłam każdemu i maratonem żyłam. Małżonek powiedział, że ten maraton zajechał mi mózg i że chce żeby już było po wszystkim.
To podniecenie wynikało poniekąd ze strachu. Wiedziałam przecież, że moje treningi były po prostu śmieszne. Za każdym razem kiedy obiecywałam sobie, że „w poniedziałek wieczorem wychodzę i robię 15 km” kończyło się tym, że biegałam w środę 6 km, a potem albo „zabiegałam do sąsiadki na ploty, albo wracałam do domu i podpijałam mężowi browarka;). Czytaj dalej