140 kilometrów jednej nocy! Jacek zwycięzcą grudniowego szurania na Endomondo.

jacek_bedkowski001Prawie każdy miesiąc 2013 roku był okazją do wspólnej rywalizacji biegowej. W grudniu było podobnie. Szurało z nami 301 osób, w sumie przebiegliśmy 34.308 km czyli „tylko” sześciu tysięcy brakło nam do obiegnięcia ziemi dookoła. Przy okazji grudniowego szurania spaliliśmy w sumie ponad 3 miliony kalorii! Oczywiście każdy kto dorzucił do tych liczb choćby jeden kilometr jest zwycięzcą, ale walka o miejsce pierwsze była zażarta i trwała prawie do ostatnich dni 2013 roku. Ostatecznie zwyciężył Jacek Będkowski, który w ciągu miesiąca przebiegł z nami prawie 700 kilometrów (bez 38 metrów), czyli średnio ponad 22 kilometry dziennie!. 

Jacek ma 33 lata, mieszka w okolicach Łowicza. Dla Pań zła informacja – ma żonę Beatę:) Udało się porozmawiać z Jackiem na temat jego biegania, oto co powiedział.

Jacek, kiedy to się zaczęło? I jakie były początki Twojego biegania?

Swoją przygodę z bieganiem rozpocząłem w sierpniu 2010 roku. Wcześniej coś tam robiłem, ale była to raczej walka z wiatrakami, a nie bieganie (jakiś rowerek stacjonarny, czy też bieżnia przez 5-10 min). Tak szybko wkręciłem się w bieganie, że we wrześniu po 7 tygodniach biegania wystartowałem w Łowickim Półmaratonie Jesieni. Udało mi się dobiec do mety w niezłym czasie, 1:38:54. Po biegu byłem bardzo zmęczony, ale już myślałem, gdzie tu pobiec kolejny bieg. Do końca 2010 roku pobiegłem jeszcze jeden półmaraton (1:38:05), a resztę czasu spędziłem na treningach do mojego debiutu maratońskiego, który zaplanowałem w Barcelonie. Solidnie trenowałem w zimę i 6 marca 2011 roku zaliczyłem swój debiut w Barcelonie z czasem 3:27:43. Byłem bardzo zaskoczony pierwszą częścią dystansu, bo pobiegłem tylko 15 sekund wolniej od życiówki, ale ciepło i brak doświadczenia nie pozwolił na więcej i dobiegłem kilka minut poniżej 3:30.

Na przestrzeni 2011 roku przebiegłem jeszcze jeden maraton w Szwajcarii, ale już czułem, że potrzeba mi czegoś więcej. Postanowiłem rozpocząć przygotowania do dłuższego biegania. Moim celem stał się Spartathlon, ale aby tego dokonać wiedziałem, że czeka mnie długa droga. Całą zimę 2011 i wiosnę trenowałem bardzo mocno, co przyniosło super wyniki w 2012 roku. To w tym okresie zrobiłem najwięcej życiówek. Startowałem 9 razy i zrobiłem 8 rekordów życiowych.

Na swoim koncie mam 8 półmaratonów, wszystkie przebiegnięte poniżej 1:40, z czego 3 poniżej 1:30. Do tego 7 maratonów, z czego 5 pobiegłem poniżej 3:30 (jeden 3:32, ale po pagórkowatym terenie, jeden 4:15 z kontuzją od 2km). Na koniece 6 ultra, z czego jeden górski, a reszta po asfalcie. Mam zaliczone: 50km, 60km, 70km, 89km, 100km, 140km. Jak do tej pory udało mi się stanąć 3 razy na podium w klasyfikacji generalnej, dwa razy byłem na pierwszym miejscu w ultra (Bieg Świętojański, 89 km w 2012 i Bieg Wigilijny 140km w 2013) i raz 2 na 15 km (s-Hertogenbosch w Holandii w 2012).

2a

No właśnie Bieg Wigilijny w Kaliszu. Przebiegłeś 140 km i wygrałeś zawody. Opowiedz nam o tym biegu.

Jeśli chodzi o sam bieg to był to mój debiut w tej imprezie. Biegałem już w Kaliszu, ale nigdy w biegu Wigilijnym. Perspektywa biegania przez 16 godzin troszkę mnie przerastała. Ponieważ rozpocząłem przygotowania do sezonu 2014 już w połowie listopada postanowiłem pojechać na ten bieg i wykorzystać okazję do pobiegania ze znajomymi przy okazji robiąc długie wybieganie. Mój plan miał być prosty, pobiegnę mocno pierwsze 50 km, a później odpocznę i zrobię kolejne długie, ale spokojne wybieganie. To miał być typowy luźny start treningowy, ale jak się poźniej okazało było inaczej. Musze przyznać, że jeszcze nie miałem żadnych zawodów, na których biegłem luźno, bo chyba nie za bardzo potrafię tak zrezygnować z rywalizacji, może dlatego mało startuje w ciągu roku. Lubię być przygotowany do zawodów. Wracając do biegu, pierwsze 40 km przebiegłem dość mocno, nie zatrzymując się ani na chwilkę. Pogoda była kiepska, bo padał deszcz, dlatego nic nie jadłem ani nie piłem. Po tym dystansie udałem się na szybką przerwę aby posilić się i napić. Po małej przerwie dołożyłem kolejne 40 km i 45 min przed północą miałem już sporą przewagę nad resztą. Od północy postanowiłem już spokojnie biec i dobić kolejne „km”. Tak przez kolejne prawie dwie godziny zrobiłem 20 km i spokojnie otwierałem zaliczone 100 km. To było wyrównanie mojego najdłuższego biegu, a miałem jeszcze ponad 6 godz. Od tego momentu sprawdziłem jak wygląda sytuacja w czołówce i już praktycznie do końca biegu nie schodziłem z trasy. Przez prawie 6 godz utrzymywałem bezpieczne 7 km przewagi nad drugim Pawłem. Kiedy wiedziałem, że wygraną mam w ręku zszedłem z trasy aby spokojne przebrać się i przygotować na zakończenie biegu. Byłem bardzo szczęśliwy, bo nie spodziewałem się aż 140 km i do tego zwycięztwa. To był mój najdłuższy bieg, a co najlepsze w tym wszystkim na pełnym obiążeniu treningowym. Trzy dni poprzedzające start trenowałem normalnie przebiegając od wtorku do czwartku ponad 73 km. Jak to wszystko sobie zsumowałem to przez 5 dni przebiegłem prawie 214 km, co daje troszkę ponad jeden maraton dziennie.

To już mój drugi raz, kiedy startuje pierwszy raz w Kaliszu i udaje mi się wygrać.

jacek_bedkowski003

Jak Twój organizm znosi taki wysiłek? Czy nie pojawiają się kontuzje? Jeśli tak to jakie najczęściej? Jak sobie z nimi radzisz?

Nie wiem jak to jest, ale bardzo odpowiadają mi biegi ultra. Jestem dość wytrzymały i potrafię utrzymać dobrą prędkość na długim dystansie. Regularny trening i sukcesywne ich zwiększanie pozwalało uchronić się przed kontuzjami. Miałem jakieś drobne urazy, ale to się zdarza każdemu. Najczęściej robię sobie troszkę przerwy i wszystko wraca do normy.

Jak do tej pory miałem tylko jedną poważną kontuzję, której nabawiłem się po biegu na 100 km w 2012 roku. Od samego początku biegłem mocno w tym biegu, ale od 85 km zaczęły łapać mnie skurcze i męczyłem się przez następne 15 km. Do mety jakoś się doczłapałem (8:42:12). Bieganie na usztywnionych nogach i ze skurczami przez 15 km kosztowało mnie całą zimę. Przez ponadrywane mięśnie nie mogłem biegać. Jak tylko udało mi się rozpocząć treningi to zaraz kontuzja się odnawiała. Nie przepracowana zima zaowocowała słabymi startami w 2013. Przez cały rok nie udało mi się zrobić życiówki, choć do paru się zbliżyłem.

Strona na której jesteśmy to szuranie –  już w nazwie wskazuje, że to co Ty robisz, totalnie do tego nie pasuje (noo chyba, że patrząc na Twoje kilometrowe czasy z okolicy 120 km 🙂 – Jakie masz rady dla ludzi którzy dopiero chcą zacząć przygodę z szuraniem, gdzie patrzeć? Co robić? Jak robić?, jeśli się da oczywiście to napisać.

Dla początkujących mogę przekazać tylko jedno „regularność”. Według mnie to jest klucz do sukcesu. Jeśli uda nam się sprawić aby bieganie stało się czymś codziennym to już jest super. Ja staram się biegać 5-6 razy w tygodniu i jak nie idę na trening to czegośmi brakuje. Nie ma znaczenia jak szybko biegamy czy też jak długo, ponieważ każdy z nas ma różne predyspozycje i poziom wytrenowania. Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, nie możemy zapominać o regeneracji. Ja robie sobie zawsze minimum jeden dzień wolnego. Tylko w okresie bezpośredniego przygotowania do startu zdarza się, że biegam 7/7, ale tego wymaga specyfika przygotowania, jednak nie dłużej niż 2-3 tygodnie.

jacek_bedkowski002

Jakie masz plany na 2014 rok? Jakie starty? Jakie wyzwania? Jakie czasy zamierzasz osiągać?

Na 2014 rok planuje pobiec kilka ultramaratonów i oczywiści kilka biegów, które już na stałe wpisały się w mój kalendarz. W lutym wybiegam się na Cross Maraton do Kalisza. W kwietniu zamierzam pobiec w Katowicach w biegu 12 h, będzie to mój debiut w takim biegu. W czerwcu postaram się pobiegać w Kaliszu w Biegu Świętojańskim. Oczywiście we wrześniu Łowicki Półmaraton Jesieni i w październiku moje trzecie podejście do złamania 8 godz w Kaliszu w Supermaratonie na dystansie 100 km. Te 8 godz na „setkę” biega za mną już od dawna i musze to zrobić w 2014.

hmarfin-114_a

A jakie marzenia?

Mam tylko jedna zdanie tutaj, „TOP 10 w Spartathlonie”.

No i tego Ci właśnie życzę, dzięki za rozmowę!

oto tabela rekordów życiowych Jacka. Trzeba przyznać, że robi wrażenie:)

Dystans Czas Miejsce (data)
10 km 0:39:25 Starogard Gdański, Polska (6.10.2012)
15 km 1:00:30 s-Hertogenbosch, Holandia (20.05.2012)
Półmaraton 1:28:48 Skierniewice, Polska (23.6.2012)
Maraton 3:05:06 s-Hertogenbosch, Holandia (10.6.2012)
Ultra górski (50km) 7:21:52 La-Roche, Belgia (19.8.2012)

Ultra ulica:

Świętojański (89 km) – 7:12:00 – Kalisz, Polska (29.6.2012)

Supermaraton (100 km) – 8:42:12 – Blizanów, Polska (20.10.2012)

Wigilijny (140 km) – Kalisz, Polska (20.12.2013)

 

Jeśli chcecie dołączyć do naszych rywalizacji to zapraszamy tutaj:

styczniowa: STYCZniowe SZURanie

i całoroczna: przeSZURAMY rok cały! 2014 – KTO WIĘCEJ?

A w tym miejscu można zobaczyć jak wyglądały nasze poprzednie rywalizacje – TUTAJ

Author: szuracz

Share This Post On

1 Comment

  1. Mam przyjemność znać Jacka osobiście. Wspaniały pogodny facet, z żelazną konsekwencją śrubujący swoje znakomite wyniki. Wzór i przykład godny naśladowania.

    Post a Reply

Trackbacks/Pingbacks

  1. Jestem kretynem! | szuranie.pl - […] – nieznajomych”. Spotkałem, a raczej to on mnie spotkał, mega KOZAKA. Pisałem kiedyś o człowieku, który biega ot tak,…

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: