30 dni jak wieczność…

spacer_bez_lasekCzy wieczność można określić w 30 dniach ? Śmiało mogę powiedzieć że jak najbardziej TAK !!!! Mija właśnie 30 dni od momentu mojej kontuzji. Ciężkie 30 dni bez biegania. Koszmar. Biegam (szuram) dopiero kilka miesięcy a uzależniłem się od tego jak niemowlak od smoczka. Kontuzja zabrała mi możliwość biegania, a ja “krzyczę” że chce, że mi tego brakuje i nic.


Z racji tego że z reguły jestem punktualnym człowiekiem, nie spóźniam się na komunikację MPK więc nawet nie mam okazji by sobie “podbiec” do odjeżdżającego autobusu czy tramwaju. Dolegliwości żołądkowe też jakoś mnie omijają (mimo wszystko na szczęście) i z biegunką nawet sobie nie mogę pobiec do toalety.

Nawet nie próbowałem biegać, mimo że potrafiłem ubrać swoje biegowe buty i posiedzieć w nich przed tv. Pragnienie ponownego biegania jest ogromne ale jakis głos wewnętrzny mi podpowiada:

“Chłopie, poczekaj. To wszystko dla twojego dobra, po to byś później mógł lepiej biegać”

No to CZEKAM.

To czekanie kiedyś zaowocuje powrotem do biegania i mam nadzieję że będzie to ponownie przyjemnym zjawiskiem. Już niebawem nie będę spoglądał z zazdrością zza okna autobusu na innych biegających po Wrocławiu. Moje “dziewczyny” (laski) na szczęście mnie już zostawiły.

laski

moje dziewczyny – już ich nie potrzebuje!

I dobrze, bo jakoś nie kręcił mnie taki trójkącik. Orteza też sobie leży na półce w szafie, schowana głęboko (mam nadzieję że już nigdy się nie przyda). Kolano boli coraz mniej, a rehabilitacja którą kilka dni temu zacząłem daje nadzieję, że tak jak na plakatach reklamowych Śląska Wrocław: “Mistrz Polski zaprasza – wiosna będzie nasza” ta nadchodząca wiosna będzie również i moja !!! Moja w bieganiu oczywiście !!!

Póki co zapowiada się jeszcze kilka wizyt u Pani rehabilitantki, choć ja bym tą Panią tak nie nazywał bo dla mnie ta Pani jest jak światełko w tunelu !! E tam światełko. Jak jakiś “mega mocny jupiter stadionowy” !!!! Po ostatniej wizycie czuję jakbym się ponownie narodził bo moje kolano po prostu zaczęło działać.

Nie do końca tak jak powinno ale po 30 dniach wreszcie mogę je zgiąć bardziej nie czujac bólu. Masaż, do tego krioterapia, zalecenia ćwiczeń rozciagających i pierwszy raz wysiadłem z tramwaju normalnie bez zaciskania zębów a mój krok do pracy był zupełnie inny 🙂

Owszem, zęby zaciskałem z bólu i łza poleciała podczas zabiegów, ale jeśli to ma przyśpieszyć mój powrót do biegania to mogę te zęby zetrzeć i ryczeć jak dziecko byle WRÓCIĆ !!! 🙂

Sprzęt przygotowany. Buty lśnią jak przed I-szą Komunią Świętą, koszulki poskładanie na półce, bateria w pulsometrze wymieniona na nową. Endomondo już od dawna to moja strona startowa w komputerze i tablecie. Rano, w drodze do pracy, podczas przerwy na kawę, w autobusie, w łóżku przed snem –  po prostu bardzo często odwiedzam tę stronę spoglądając na kolejne zaliczone kilometry innych, znajomych biegaczy.

Z zazdrością, podziwem i mimo wszystko z uśmiechem na twarzy
analizuje wyczyny znajomych, ich nowe rekordy życiowe i dystanse które pokonali. Kolejni dołączyli do rywalizacji “2013 km w 2013roku” którą utworzyłem w Nowy Rok 😉 Pozycja lidera zmieniła się, jedni gonią drugich, nowi nadrabiają.

Tak trzymać! !! Ja już niebawem ponownie dołączę mam nadzieję.
Odliczam dni…

Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich biegaczy! !!

Piotr

Author: szuracz

Share This Post On

1 Comment

  1. Piotr, jako prawie równolatkowi (niestety mnie 40tka stuknęła w tamtym roku) wiernie Ci kibicuję od pierwszego wpisu a potem wiadomości że miałeś tak przykrą kontuzję.
    Ja musiałam odchorować tylko 2 tygodnie zapalenia ścięgien Achillesa, a wydawało mi się to wiecznością.
    Ale mu „lotny oddział geriatryczny” mamy już poukładane w głowach i żadna kontuzja nas nie złamie!
    trzymaj się chłopaki, kuruj i wracaj do biegania!

    Post a Reply

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: