Gdzie tam „Depeszom” do Bartka!

medalZ mikrofonem w ręce pracuje prawię połowę mojego ponad trzydziestoletniego życia, miałem przyjemność witać widzów przed koncertami Beyonce, Depeche Mode, meczami reprezentacji Polski ale też na festynie gminnym w Bidzinach. Jednak na takim wydarzeniu jeszcze nie byłem. II Piątka dla Bartka to impreza biegowa (tfuuu zabawa…:), która chyba już na stałe wpisze się w kalendarz biegowy. 

Zabierałem się do napisania kilku słów o tym co wydarzyło się 25 maja kilka razy, ciężko jednak przełożyć na komputerowy ekran to wszystko w czym brałem udział. Ciężko napisać, że coś się udało by nie być posądzonym o stronniczość i chęć promocji własnych dokonań, ciężko napisać, że coś było nie tak jak być powinno by nie usłyszeć później stwierdzeń o fałszywej skromności. Napiszę zatem to co widziałem z delikatnego podwyższenia, zza sitka mikrofonu II Piątki dla Bartka.

Długo, bardzo długo przygotowywaliśmy się wraz z fantastycznymi ludźmi z którymi założyliśmy Świętokrzyskie Stowarzyszenie Biegaczy sieBIEGA do tej imprezy. Pierwsze spotkaniu w styczniu (w pizzerii), później następne i następne, tajna grupa na facebooku, która raz za razem informowała powiadomieniami o nowych pomysłach Luźnej Gumki (tajna nazwa, tajnej grupy), kręciło się to wszystko w tempie niewiarygodnym. Medale i ich produkcja to temat na osobne opowiadanie. Każdy z drewnianych krążków był przynajmniej w kilkunastu naszych rękach. Na początek trzeba było wyciąć, następnie spiłować, wypalić „5 dla Bartka”, dziurkę przewiercić i na sznurek przeciągnąć. Niby proste, a jednak zajęło to prawie wszystkie wolne dni i godziny w ciągu trzech tygodni. Była jednak okazja aby spotkać się z niezłymi wariatami i w deszczu i zimnie lub upale „palić wafle” bo tak nazywaliśmy robienie medali:)

medale

po kliknięciu w zdjęcie pojawi się więcej fotek z palenia wafli:)

Przygotowania, przygotowania, dwukrotne powiększanie limitu (ostatecznie 800 osób na liście startowej) i w końcu nadszedł on, weekend podczas którego Polska Biega, nasza impreza biegowa także odbywała się pod patronatem tej akcji. W sobotę numery startowe odebrało 250 osób! W niedzielę meldujemy się na stadionie już przed szóstą. Pierwsze osoby po numery dla Smyków i te „dorosłe” pojawiają się kilka chwil po siódmej rano! O 7:50 wstawiamy informację na naszego facebooka, że numery dla dzieci się kończą, wtedy zostało ich sześć sztuk. Za kilka chwil znalazły szczęśliwych właścicieli. Pachnie pyszną kawą, która za darmo rozdawana jest wszystkim chętnym, w powietrzu czuć już to czego mogą zazdrościć Kielcom inne miasta. Czuć atmosferę, która ściąga ludzi w ilościach ogromnych, która powoduje, że mała rzecz jaką jest kilkadziesiąt minut, kilka tysięcy metrów zostaje zapamiętana na bardzo długo. Ciężko tak naprawdę to jakoś logicznie wytłumaczyć. Wszyscy bądź prawie wszyscy się znają, a osoby które są z nami po raz pierwszy momentalnie wchodzą w klimat i stanowią jedną wielką rodzinę, albo drużynę. Drużynę Bartka! Bartek Orzechowski to młody, prawie trzyletni facet, który urodził się bez lewej stopy. Jego rodzice nie zachowali się klasycznie. Nie załamali rąk, nie czekali, aż ktoś zauważy, że młodemu małżeństwu potrzebna jest pomoc, bez której Bartek może sobie nie poradzić. Albo poradzić sobie gorzej niż jego rówieśnicy. Damian, tata Bartka zaczął biegać. Biegać, żeby Bartek mógł biegać! Przebiegł pierwszy kilometr, pierwszą dyszkę, w końcu maraton. I następny! Zaczęła biegać Karolina, która ciągle uparcie twierdzi, że tego nie cierpi, ale ma już na koncie kilka ukończonych biegów. Koszulek z napisem „Biegnę, żeby Bartek mógł biegać” jest pełno na najważniejszych biegach w Polsce i zagranicą. W drużynie Bartka jest ponad 250 osób, a takich z własnoręcznie wykonanymi koszulka pewnie dużo więcej.

Bieg Smyka wystartował o 10.00, setka dzieciaków (nieoficjalnie pewnie dużo więcej, towarzysko – bez numerów) ruszyło na 400 metrową trasę. Oklasków, owacji, okrzyków nie było końca. Dzieciaki są niesamowite! Nie było klasyfikacji i nagród za miejsca. Każdy dostawał medal, napój i słodkości.

5DB_kuba021

Biegał też Bartek! Pokonał jedno okrążenie stadionu niesiony ogromną falą braw! Na zdjęciu poniżej po prawej stronie.

5DB_kuba022

Po Smykach kilkaset osób pod swoje skrzydła wziął Maciek Paciorek z MojejPrzemiany. Pewnie nie wszyscy dobrze słyszeli, nie wszyscy dobrze widzieli, ale zabawa była przednia.

5DB_kuba044

5DB_kuba060

Rozgrzewka się udała, a teraz wszyscy na start.

Tu też dla mnie wydarzyło się coś nowego i fantastycznego. Miałem okazję wystartować ten tłum. Pistoletem startowym! Nigdy wcześniej tego nie robiłem, i w niedzielę też nie było to planowane, wyszło w ostatniej chwili. Ale poszło, fajne uczucie! Ruszyli, wróciłem na „moją scenę” w oczekiwaniu na najszybszych. II Piątka dla Bartka to nie wyścig i do tego też namawialiśmy przed biegiem, nie było nagród rzeczowych dla zwycięzców, nie było też finansowych gratyfikacji. Miała to być wielka biegowa zabawa i taka była. Nawet jeśli ktoś z Drużyny Bartka wbiegł na metę bardzo szybko, to momentalnie ruszał na trasę w przeciwnym kierunku aby dołączyć do Bartka, jego rodziców i przyjaciół. Każdy chciał, aby ten bieg trwał jak najdłużej, każdy chciał być częścią drużyny. Tego co działo się na trasie nie widziałem, obserwując zdjęcia mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że musiało być fantastycznie.

5db_patryk143

5db_patryk353

No i meta, to co działo się na stadionie ciężko opisać słowami. To niby tylko pięć kilometrów, ale wśród nas było naprawdę sporo debiutantów dla których pięć tysięcy metrów to był „prawdziwy maraton”, mimo tego wśród prawie tysiąca osób, kibiców i biegaczy nie widziałem chociażby jednej smutnej osoby. Ani jednej! A to co się stało w momencie wbiegania głównej części Bartkowej Drużyny wiele z nas zapamięta chyba na bardzo długo. Szczerze, do tej pory nie zdarzyła mi się sytuacja w której poprzez ściśnięte gardło ciężko było coś powiedzieć. Nie zdarzyła się, aż do niedzieli. Spora grupa Bartkowych przyjaciół, w białych” koszulkach mocy” z chóralnym okrzykiem – biegniemy dla Bartka! – pokonało ostatnie 200 metrów. W towarzystwie rodziców pokonał je także największy bohater, Bartek!

5db_patryk548

meta

W wielu oczach pojawiły się łzy wzruszenia, niektórzy ich nie kryli, inni niby przypadkiem zakładali okulary przeciwsłoneczne mimo, że słońce wcale nie prażyło jakoś specjalnie. To nie było planowane, wyszło jakoś tak przypadkiem, podobnie jak całe to „zamieszanie”. Zamieszanie, które jest totalnym paradoksem, bo zaczęło się wraz z czymś co powinno być wielkim nieszczęściem dla rodziców i najbliższych, a stało się czymś co spowodowało, że (tak sądzę, choć nie wiem do końca jakie myśli ma Karolina i Damian) rodzina Orzechowskich była w tej chwili chyba najszczęśliwsza na świecie. Mam nadzieję, że choć w odrobinie tak było! Bo o to w tym wszystkim chodzi, o robienie radości. Wszyscy wiemy, że nam radość sprawia bieganie, szuranie – zwał jak zwał. Ogromnie się cieszę, że udało się połączyć to z robieniem radości jeszcze innym. Na przekór tym, którzy chcieli w tym przeszkodzić, lub nie za bardzo chcieli pomóc,  a możliwości mieli ogromne. Chyba mogę powiedzieć – UDAŁO SIĘ! Drużyna Bartka jest NAJLEPSZA NA ŚWIECIE.

Wszyscy do niej należymy!

grupowe

To była najlepsza impreza jaką miałem przyjemność mikrofonowo prowadzić!

5db_mariano014

Na końcu, choć tak naprawdę powinien to zrobić na początku…chciałbym podziękować wszystkim, którzy choć w odrobinie przyczynili się do pozytywnego zakończenia II Piątki dla Bartka. Przede wszystkim całe stowarzyszenie sieBIEGA! Jesteście fantastyczni, wszyscy bez wyjątku! Tak Regina, Ty też! 🙂 Wszyscy z Luźnej Gumki, także bez wyjątku! Endrju Ty też! Wszyscy nasi sponsorzy, partnerzy, darczyńcy – są poniżej na grafice. Dziękujemy szczególnie mocno całemu MOSiRowi! Po raz kolejny się nie zawiedliśmy, ogromna pomoc i zaangażowanie. Dzięki Darek! Swoją cegiełkę dołożyli także piłkarze Korony na czele z prezesem Markiem Paprockim i trenerem Jose Rojo Martinem, nie dość, że pobiegli, druga drużyna przełożyła specjalnie mecz aby mieć niedzielę wolną, to jeszcze z własnej inicjatywy w szatni uzbierali duuuużo złotówek dla Bartka. Dzięki Koroniarze! Wolontariusze, byliście wspaniali! Młodzież ze Szkoły Awans, z Plastyka i harcerze! Ogromna pomoc, cudownie, że byliście!

Nie da się wymienić wszystkich, wszyscy byliście WIELCY w niedzielę! Mam nadzieję, że będziecie z nami dalej!
Zapraszam przy okazji chętne do pomocy osoby i firmy na www.siebiega.com – jest kontakt, można pisać, dzwonić. Do zobaczenia!

Ogromną galerię zdjęć także wykonaną po przyjacielsku, za darmochę przez naszych przyjaciół można oglądać na stronie sieBIEGA w galerii

sponsorzy_ramka_www_3

Author: szuracz

Share This Post On

7 komentarzy

  1. Ehhhh, no i znów się popłakałam.Nie będę zakłądać okularów, bo siedzę przed komputerem. Popłakałam się jak pisałam swój wpis na blogu i jak czytałam wpis Maćka. I jak oglądałam zdjęcia. To jest najpiękniejsza i najbardziej motywująca historia jaką znam. Dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych. jak coś zaczynam robić i budzi się we mnie nutka strachu czy zwątpienia myślę o 3 letnim Bartku, który może biegać i udowodnił dorosłym, że wszystko się da! Kocham Was rodzice Bartka i wszyscy kieleccy biegacze i nie będę się z tym kryła, bo dzięki Wam w moim życiu pojawiło się wiele wiele radości!

    Post a Reply
  2. Wydarzenie roku – moim zdaniem

    Post a Reply
  3. „Bieg Smyka” był małą katastrofą. I jeszcze głoszone w kółko błędne komunikaty typu: „zapisy były od 7.30 i po 40 minutach lista została zapełniona”, a prawda jest taka, że o 7.30 już miejsc nie było, bo cała tzw.”Drużyna Bartka” i organizujący tą imprezę zapisali swoje i znajomych pociechy i zapełnili listy startowe na bieg smyka. Nikt ze zwykłych uczestników o godzinie siódmej rano na stadion nie przybył i nie miał szans zapisać dzieciaków. Należy stworzyć albo odrębny regulamin do takiego biegu albo jasno określić zasady i ich przestrzegać do końca 🙂
    Poza tym impreza fajna 🙂

    Post a Reply
    • To nie prawda!!!!? Bylem o 7:40 na stadionir na rowerze i zapisałem swojego syna. Był 9 na liście. Prosze nie rozpowiadac nieprawdziwych informacji!!!

      Post a Reply
    • Nie mam znajomych w drużynie Bartka – o 7.45 było jeszcze ok. 15 wolnych numerów na bieg smyka żeby zapisać dziecko wystarczyło wcześniej wstać!!!!! Wspaniałe wydarzenie a nie żadna katastrofa!!!!! Nie wiem jak można wypisywać takie bzdury!!!!!!!!!!!

      Post a Reply
  4. drogi „Uczestniku” po pierwsze szkoda, że nie masz odwagi aby się przedstawić i podpisać imieniem i nazwiskiem, ale w sumie się nie dziwię, bo opowiadasz dużą nieprawdę. Nie zrobiłem tego, ale następny razem ustawię kamerę i udowodnię Ci, że można się zapisać normalnie na bieg. Jak komuś zależało, to przyszedł o 7.30 i spokojnie się zapisał (były osoby które przyszły już o 7.00 i też się zapisały).Ktoś przyszedł o 8.00 i też to zrobił. Kilka minut po 8.00 skończyły się numery. Nie rozumiem czemu siejesz zamęt i piszesz nieprawdę. Komu chcesz dokuczuć? Była już dyskusja na facebooku, kilka osób odpisało (nie wiem czy Tobie, bo tam też się ktoś nie przedstawił), że przyszli rano i się zapisali bez problemu.
    Tak przyznam, że kilka, dosłownie kilka miejsc zajęliśmy dla swoich dzieci, ale czy w tym jest coś dziwnego? Zorganizowanie tej imprezy zajęło nam prawie pięć miesięcy, większość wolnych dni poświęcaliśmy na medale, sponsorów itd. Czy to, że moje dziecko mogło pobiec (choć ostatecznie nie pobiegło bo się rozchorowało) to według Ciebie coś złego? Jak według Ciebie osoba organizująca bieg ma zapisać swoje dziecko? Jak? Mam wyjść ze stadionu (jestem tam od 6.00) o 7.30 przyjść do stolika? Zastanów się! Tak odłożyłem numery dla swoich dzieci, kilkanaście. To daje cały czas kilkadziesiąt które były do wzięcia. Także proszę Cie nie pisz nieprawdy. Nie było Cię o 7.30 na stadionie. Nie było Cię też o 8.00. Gdybyś był, to byś swoje dziecko zapisał. Co więcej, nikt dziecku biec nie zabraniał, mnóstwo dzieciaków biegło bez numerów. Dla zabawy! Ale widocznie Ciebie bardziej niż zabawa dziecka interesował medal i darmowy soczek. Jeśli takie masz podejście to bardzo przepraszam, ale ja mam inne myślenie na temat takich imprez.
    Poszukaj winy u siebie, następnym razem przyjdź wcześniej, a nie szukaj winy u innych.

    PS. Bieg Smyka był darmowy, nie kosztował uczestników NIC. Jedyne co musieli zrobić rodzice to zapisać dzieci. Dzieci mogło pobiec 100 bo tyle mieliśmy medali. Medali za które zapłaciliśmy z własnych pieniędzy. Następnym razem chętnie przyjmiemy pomoc (o którą prosiliśmy), może ktoś kupi następne medale, być może będzie można przyjść i o 9.00 aby się zapisać. Najpierw pomagamy, a później oczekujemy czegoś w zamian! Tak moim zdaniem to powinno wyglądać.

    Pozdrawiam
    Paweł Jańczyk

    Post a Reply
  5. Niesamowita eksplozja dobra. Marzy mi się taka atmosfera podczas charytatywnej dychy w Lubartowie. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów co przy takiej dozie pozytywnej energii powinno być tylko formalnością 🙂

    Post a Reply

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: