[Piotr] I Nocny (Nielegalny) Wrocławski Półmaraton

szuranie_wokol_stadionu_miejskiegoHm, mieszkam już we Wrocławiu prawie 24 lata. Nie jestem rodowitym Wrocławianinem, ale właśnie Wrocławianinem się czuję. Identyfikuję się z tym miastem już od dawna. Niestety, pierwszy raz w życiu jest mi wstyd. 22 czerwca miał być dla mnie wyjątkowym dniem w tym mieście. Wyjątkowym dniem w moim biegowo-szuranym życiu. Jak pisałem wcześniej, kilka miesięcy temu zapisałem się na swój pierwszy zorganizowany bieg. Pierwszy raz chciałem stanąć ramię w ramie z innymi uczestnikami biegu na dystansie 21.097 km. Mimo, że wcześniej już kilka razy samodzielnie i w towarzystwie znajomych pokonałem już dystans półmaratonu to właśnie ten dzień, ten bieg był dla mnie kompletnym debiutem. Pracowicie wybiegany maj (250 km), kilka rekordów po drodze, dawały nadzieję na dobry wynik właśnie w półmaratonie. W czerwcu częstotliwość treningów zmniejszyłem bo taką miałem potrzebę by dać odpocząć nogom i by w pełni sił wystartować właśnie 22 go czerwca. Wszystko zapowiadało się znakomicie. Wpłata startowego bez żadnych problemów, w ciągu kolejnych kilku dni nadanie numeru startowego i potwierdzenie z Biura Zawodów.

biuro_zawodow

 Zostało czekanie. Treningi, opracowywanie strategi. Z wytęsknieniem czekałem na ten dzień. Chętnych do udziału w biegu było tak wielu, że organizatorzy zwiększyli listę startujących z 3000 na 4000 tysiące.

numer_startowy

 Czwartek przed startem masaż u fizjoterapeuty, odświeżenie mięśni. W piątek odbiór pakietu startowego potem kulinarna uczta makaronowa, przygotowanie sprzętu na bieg, do wyrka wcześniej i końcowe odliczanie. Spać jakoś nie mogłem, bo nie będę ukrywał że okropnie się denerwowałem. Wstałem niewyspany ale szczęśliwy. Śniadanie oparte na białym pieczywie i dżemie. Na obiad delikatne warzywka. Potem izotonik, jakiś batonik. Coraz bliżej do startu. O 18:00 wraz z moją rodziną (najwytrwalsi kibice) i Arturem (kolegą z którym razem czasami biegamy) wyruszyliśmy na parking przy stadionie olimpijskim. Już podczas drogi na parking czułem, że to będzie coś wyjątkowego. Po kilkunastu minutach dotarliśmy na stadion. Mnóstwo samochodów, jedni już zaczęli rozgrzewkę, inni odbierali pakiety startowe, kolejni szukali miejsca parkingowego.

Po kilkunastu minutach dołączył do nas kolega Piotr, z nim oraz z Arturem mieliśmy biec. Krótki rekonesans wokół miejsca startu, wymiana spostrzeżeń, uścisków i czas się przebrać. Myślałem że mój Suunto Ambit się zaciął bo podczas przebierania moje tętno sięgało poziomu 130 bpm, ale to własnie stres przed startem był tego powodem. 🙂 Potem delikatna rozgrzewka, rozciąganie.

Tłumy nadciągały. Pomyślałem, będzie zajefajnie !!!  🙂 Ponieważ plany zakładały łamanie mojej życiówki w połówce (1:51:58) razem z chłopakami ustawiliśmy się w strefie 1:20 – 1:55.

strefa

Endomondo odpalone, sznurówki zawiązane i odliczamy…

20:00 – wszyscy czekamy na odliczanie startera i wystrzał, a tu prowadzący imprezę ogłasza, że w mieście coś się wydarzyło i organizatorzy muszą przesunąć start na 20:30. Cóż, poleciały delikatne gwizdy:(

Pomyślałem, siła wyższa. Może jakaś rura w mieście pękła, albo na trasie zdarzył się wypadek. Różnie bywa. Czekamy zatem umilając sobie czas rozmowami.

20:28 – gotowy do startu. Czekam. Prowadzący ogłasza że niestety, problem nie został rozwiązany i czas startu przesunięty na 21:00. Gwizdy były już ostre i poleciało sporo wyzwisk.

Zaczynałem się jeszcze bardziej denerwować. Rozwiązałem buty i poszedłem trochę odreagować do mojej rodziny, która czekała jakieś 200 metrów za startem, zajmując sobie dobre miejsce do kibicowania. Wróciłem na start, czując trochę zmęczenie tym staniem.

20:59. Myślałem że szlag mnie trafi. Organizator po raz trzeci przesuwa czas startu na 21:30. Zrozumiałem że szans na życiówkę już nie ma. Czułem się już bardziej zmęczony, trochę zniechęcony.

21:29 – Z mikrofonu, szanowny prowadzący ogłasza, że w związku z brakiem zgody Policji na przeprowadzenie półmaratonu, bieg zostaje odwołany !!! Myślałem że to jakiś żart, ale nie to była rzeczywistość. Gwizdy, bluzgi, wyzwiska. Pytania dlaczego, co było powodem? Wśród naszej trójki kompletne zaskoczenie. Plany wzięły w łeb.

„oddajcie pieniądze”, „złodzieje” – to jedne z delikatnych okrzyków. 

W pewnym momencie usłyszeliśmy głośne „LECIMY, LECIMY”. Poczułem jak tłum przede mną przesuwa się do przodu w marszu by za chwile przejść w trucht. Krótka decyzja, Panowie, lecimy !!!! Tak, to był impuls. Chyba każdy, a przynajmniej większość miała potrzebę biegu. Organizator odwołał bieg, a my biegniemy !!! Niesamowite. Adrenalina sięgnęła zenitu, tętno wzrosło. Mijamy linię startu, odpalamy Endomondo, omijamy radiowóz policji.

Ostro do przodu, z okrzykami „biegniemy, nie poddajemy się”. Po kilkunastu sekundach minąłem swoich kibiców. Wybiegliśmy ze stadionu. Policja na ulicy, kibice dookoła, a my biegniemy. Biegniemy w biegu który został odwołany, biegniemy w NIELEGALNYM biegu. Kontroluję tempo, tętno. Jest nieźle. Chłopaki blisko mnie. Artur, najlepszy z naszej trójki prowadzi. Co chwile z tłumu słychać jakieś wyzwiska na organizatorów. Ale humor ogólnie dopisuje.

Przed 5tym kilometrem pierwsze rozczarowanie. Wolontariusze przy punkcie żywieniowym zeszli z miejsca pracy. Na szczęście zostawili butelki z wodą, którą podawaliśmy sobie  nawzajem. Wokół wszędzie wielu dopingujących, chyba tak jak my nie do końca wiedzących co było powodem decyzji organizatorów. Ale miałem to gdzieś. Postanowiłem, że i tak przebiegnę ten dystans. Na większych skrzyżowaniach policja i wszędzie tłumy dopingujących kibiców. Brat podaje butelkę z wodą. Kilka metrów biegnie ze mną. Dodaje otuchy. Do 10go kilometra szło nieźle ale potem opadłem z sił. Chłopaki odjechali do przodu, a ja podjąłem decyzję o zwolnieniu, bo nie dobiegnę. Wynik czasowy był dla mnie na drugim planie. Chciałem to ukończyć po prostu. Jak te kilka tysięcy osób chciałem zaliczyć pełny dystans. Miasto o zmroku podczas takiego biegu wygląda na jeszcze piękniejsze. Na chwilę zapomniałem o wstydzie. Biegłem dalej. Cóż, to niesamowite jak podczas biegu słyszy się słowa: „Wrocław jest z was dumny, to nie wasza wina” Ktoś z dopingujących: „nie poddawajcie się, pokażcie że dacie rade nawet bez organizatorów” Matka z rocznym dzieckiem przy trasie krzyczy: „kochamy Was”. Przybijam maluchowi piątkę. Biegnę dalej. Zły, wkurzony. Zadaję sobie pytania, co było powodem odwołania biegu? W kilku miejscach Policja kieruje nas na chodnik, w pewnym momencie biegniemy po torach tramwajowych. Nie zauważyłem podkładu pod szynami  i lekka gleba, ale pozbierałem się szybko i dalej do przodu. Dzielę się wodą z innymi biegnącymi. Ktoś klepie po ramieniu (o, kolega) „Dawaj Piotrek” krzyczy. Ciary na ciele, a jednocześnie złość !!! Cholerna złość !!

Po dwóch godzinach dobiegam do mety. Witają mnie tłumy kibiców, rodzina. Jestem zmęczony i zły. Na poprawienie humoru córka zakłada mi medal który sami zorganizowali z moim bratem.

medal_od_rodziny

Po chwili staję w kolejce po oficjalny medal. Odbieram w pośpiechu izotonik. Nie mam już ochoty by odebrać posiłek. Chce jak najszybciej dojść do samochodu i wrócić do domu. Spotykam Artura i Piotrka.  Chłopaki zadowoleni z czasów (zrobili życiówki) ale tak samo jak ja wkurzeni na organizatorów.

trio_biegowe

tuż przed „startem” – tym pierwszym:)

Po powrocie do domu siadam do internetu i czytam że powodem odwołania biegu były zastrzeżenia policji do zabezpiecznia trasy biegu w kilku miejscach. Organizator dostał 1,5 godziny by to naprawić.

Niestety, to chyba ich przerosło 🙁

Niedziela rano, czytam na stronach gazety wrocławskiej, że Prezydent w nocy już wyciągnął konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych za organizację biegu. Cóż, na osłodę zostają mi przeprosiny Prezydenta Dutkiewicza dla wszystkich  startujących. Prezydent podziękował również wszystkim którzy wystartowali mimo odwołania biegu.

Dziękuję…

Biegłem ku pamięci mojego ojca…

Pozdrawiam też wszystkich którzy pobiegli w tym NIELEGALNYM biegu !!! – Jesteśmy WIELCY !!!

Piotr Twardoń, nr startowy 1973.

zawodnik

oficjalny_medal_NIELEGALNEGO_biegu

Author: szuracz

Share This Post On

4 komentarze

  1. Aż miałam ciarki jak to czytałam gratuluje.

    Post a Reply
  2. Ale historia!
    Podziwiam za determinację, gratuluję ukończenia (a może nawet bardziej rozpoczęcia! ) tego biegu.

    Post a Reply
  3. Teraz troche żałuje że jednak nie pojechałem, chodź miałem w planie, taaaaki bieg już się nie powtórzy, raczej: „Adrenalina sięgnęła zenitu, tętno wzrosło. Mijamy linię startu, odpalamy Endomondo, omijamy radiowóz policji.” K.O.Z.A.K.!

    Post a Reply

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: