Lodówka, choinka i wróżki…czyli Krakowski Bieg Sylwestrowy

sylwestrowy 2013024Widziałem, że ludzie którzy biegają zazwyczaj z miejsca A do miejsca A nie mogą mieć do końca równo pod sufitem. Wiedziałem, że są weseli, zazwyczaj uśmiechnięci i często tym samym zarażają innych. Miałem okazję się przekonać o tym podczas naszych Kieleckich Dyszek, czy chociażby Biegu Mikołajkowego dookoła naszego zalewu, ale to co zobaczyłem ostatniego dnia 2013 roku w Krakowie było dla mnie kolejnym mocnym wstrząsem:) Pozytywnym!

Na liście startowej Krakowskiego Biegu Sylwestrowego figurowało ponad 1700 osób, część zamierzała startować w biegu na 5 km, pozostali w dwa razy dłuższym. Od bardzo dawna chciałem wystartować w tym biegu, już chyba dwa lata temu czytałem o atmosferze, przebraniach i totalnej zabawie bez napinki. Muszę przyznać, że wszystko sprawdziło się w ponad 100 procentach.

Auto zaparkowaliśmy na parkingu Galerii Krakowskiej obawiając się (i chyba słusznie), że bliżej będzie problem ze znalezieniem miejsca. 90 minut przed startem zameldowaliśmy się szkole w której znajdowało się biuro zawodów. Tutaj sprawnie bez kolejek odebraliśmy swoje pakiety (kupon na jedzenie, numer startowy, izotonik, kubek – termos, ulotki, ulotki i smycz). No i się zaczęło, piętro wyżej można było skorzystać (co chcieliśmy zrobić) z depozytu. A tam kolorowo, tutaj klaun, tu dorosły facet zakłada pieluchę, tam kobieta „ucina sobie rękę” i sprayem robi fantazyjne krwawiące rany. Troszkę dalej maszeruje żołnierz w pełnym rynsztunku, a tuż za nim około 60 letni facet „podbija sobie oko” mazakiem i zakłada podziurawione spodnie. Ha, to jest to! ZABAWA!

Przy tym wszystkim nasze skromne wróżki nie robiły wielkiego wrażenia, choć wyglądały chyba nie najgorzej. Najbardziej wzbraniał się Paweł (bo on znowu chciałby być kowbojem…!), w sumie to dzięki niemu nie zakładaliśmy białych rajstop. Ale tu chyba racja, to było by straszne! Choć i tak czułem się jakoś nieswojo tłumacząc moim dziewczynom, że tata pożycza Wasze skrzydła, różdżki i sukienki bo będzie w tym biegł… Ehhh, dzieciaki od małego będą skrzywione:)

sylwestrowy 2013008

C_DSC09264

Byliśmy czterema wróżkami, zatem skrzydła na plecy, różowe kiecki na tyłki, różdżka w łapkę i lecimy na start. A tam znowu jakiś kosmos… Tu pilot w kartonowym samolocie, kobieta z lodówką pełną browarów na brzuchu, siłacz, Barbie w opakowaniu, komandosi, indianie no i nasza kielecka Zebra, czyli Agnieszka.

sylwestrowy 2013026

Po krótkiej rozgrzewce poczekaliśmy troszkę na hejnał – szczerze to ja go nie słyszałem:) i start. Ogromne wrażenie zrobił na mnie tłum, ogromny tłum ludzi którzy stali przy trasie przez przynajmniej pierwszy kilometr. Mnóstwo ludzi, pewnie w większości turystów zdziwionych tym co widzą. Ich doping i brawa mocno motywowały.

Sam bieg potraktowałem mocno lajtowo, totalnie bez napinki. Biegło się luźniutko, leciutko, nad Wisłą można było obserwować wszystkich przebierańców bo była agrafka i trasy się mijały. Niektórzy naprawdę wzbudzali ogromny podziw. Na końcu peletonu facet biegł z rowerem na plecach, ale przebił wszystkich mężczyzna w wieeeelkiej choince przybranej marchewkami. Musiało to usrojstwo ważyć ładnych kilkanaście kilogramów. Spotkaliśmy go jeszcze przed metą – ledwo szedł… (to przebranie ostatecznie wygrało konkurs na najlepszy strój biegu)C_DSC09028

Nie zależało mi wcale, a wcale na czasie, chciałem wbiec na metę w towarzystwie. Dlatego kilka razy zatrzymywałem się i czekałem na pozostałą część mojej ekipy. Ostatecznie ostatnie metry pokonałem z żoną i naszą zebrą Agnieszką. Zebra okazała się cwana niemiłosiernie, gdyż całą drogę sapała, stękała i marudziła, że gorąco, co jednak nie przeszkodziło jej na ostatnich 100 metrach osiągnąć prędkości nie zebrowej, a gepardowej i wbiec na metę przed nami:)

D_DSC00484

Na mecie medal, róża dla kobiet oraz dla wszystkich mały szampan, którego otworzyliśmy o północy:)

Mówi się, że jaki Sylwester taki cały rok – baaardzo bym chciał, żeby tak było. Biegowo rok zakończył się znakomicie! Oby taki był cały 2014!

Oczywiście w Krakowie nie zabrakło „Bartkowych” koszulek, zatem Kraków też już wie!

sylwestrowy 2013025

TUTAJ ogromna galeria zdjęć od maratonypolskie.pl – a poniżej kilka własnoręcznie wykonanych fotek:

Author: szuracz

Share This Post On

1 Comment

  1. Brawo! Dla takich relacji warto to robić.;-)

    Post a Reply

Trackbacks/Pingbacks

  1. A było to tak… szuraniowy 2013 | szuranie.pl - […] Ostatni dzień roku spędziliśmy w Krakowie na Biegu Sylwestrowym. Tutaj już totalnie Na luzie i bez napinki. 10 km…

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: