[Paweł II] Kielce to bogate miasto… Najlepsza ścieżka do biegania.

profiKielce to bardzo bogate miasto. Nie piszę o majętności mieszkańców, ponieważ to akurat nie pokrywa się z prawdą, mam na myśli atrakcyjne położenie. Niby góry, ale od owieczek i stromych grani daleko. Niby lekkie wzniesienia a w obrębie samego miasta dwa stoki narciarskie, w tym jeden dla powiedzmy zaawansowanych narciarzy/deskarzy. W centrum największą atrakcją turystyczną wydaje się być nowy parking z podświetloną w nocy „ścianą płaczu”, niedawno dołączyło płytowisko na cmentarzu zieleni na Rynku. Ponoć łatwiej sprzątać i jest zysk z ogródków, ale czy wszystkie rynki musza wyglądać tak samo? Wysoką pozycję w kategorii fajnych miast do życia ratują Karczówka, Wietrznia, Rezerwat na Ślichowicach, Brusznia itd.

Wspaniałym miejscem do rozpoczęcia przygody z bieganiem i nordic walking’iem jest Stadion. Odkrywając kolejne kręgi wtajemniczenia zagłębiamy się powoli w las, jeszcze później na wzgórza. Przez dwa lata dość systematycznego biegania w obszarze Stadionu nieźle poznałem to miejsce. Niemal za każdym razem, gdy próbowałem odkryć nową drogę, sprawdzić ścieżkę, zrobić skrót lub rozszerzyć trasę, zabłądziłem. Teren na tyle nieduży, że po pewnym czasie znajdowałem drogę do dolnej stacji wyciągu, czyli miejsca, gdzie parkuję zazwyczaj samochód. Zapytacie dlaczego tam, a nie ulicami, chodnikami, osiedlami? Przecież gdy deszcz pada, robi się błoto, można zarobić kleszcza, zostać podrapanym przez krzaki, ponosi się ryzyko związane z trudnym terenem. Owszem, ale ulica niesie ze sobą równie wiele zagrożeń; kierowcy lub kierowniczki, rozpędzeni rowerzyści na haju, popękane płytki, psy optymistycznie puszczone „a niech se pobiega” (mam rozerwane getry od takiego amstafika).

Mnie najbardziej przekonuje argument, że po długim wybieganiu w terenie raczej nie mam problemów z bolącymi stawami, łagodniej odczuwam obciążenie wysiłkiem organizmu. Biegnie się wolniej, więcej siły należy włożyć w pokonanie piaszczystych pułapek, kamienistych podbiegów, wystających konarów lub powalonych drzew. Za to spokój, cisza, muzyka przyrody, powietrze, atmosfera życia, zmaganie się przeszkodami na trasie, madytacjaw duchu natury. Przy okazji szybki dostęp do publicznej toalety.

Natura jest tolerancyjna, obficie nas obdarowuje, ale jest i bezwzględna, potrafi się upomnieć o swoje. Poniżej zdjęcie drogi, którą człowiek zbudował w miejscu osuwiska.

dziura

Bieganie w terenie wzmaga w nas szacunek do przyrody, która nie należy do nas, lecz to my do niej, jesteśmy jej częścią. Korzystanie z jej dobrodziejstw traktuję jak oddanie jej hołdu. Niszczenie, śmiecenie, jeżdżenie quadami lub motorami krosowymi to jak tańczenie na grobach naszych przodków. Kiedyś głęboko w lesie wpadli na mnie mężczyzna z dzieckiem na dużym i małym quadzie. Facet zrobił minę z pretensją, że straszę mu syna a ja musiałem ochłonąć, bo niemal mnie potrącili. Takie wydarzenie miało miejsce raz. Zazwyczaj jest pusto. Tylko my i las.

Cudowny widok, gdy przed nami przebiega rodzina saren, „te ryże od orzechów”, ptaszki, zające lub inne gryzonie. Sporadycznie pojawią się rowerzyści, unikatowym widokiem są biegacze. Oczywiście wielu amatorów sportu możemy spotkać blisko parkingów przy Skoczni i okolicznych zadeptanych pętlach, ale tam w głębi lasu jest spokój. Ludzie mogą wyjechać do gospodarstwa agroturystycznego, w Beskidy, do klasztoru lub innego Tybetu i tam się wyciszyć. Jeśli brakuje Wam środków lub czasu, polecam moją medytację, wejście na inny poziom świadomości, łączenie się  i przepływ energii przyrody.

Chciałbym podzielić się moim zdaniem najlepszą trasą w Kielcach. Wiele razy błądziłem, testowałem, zakopywałem się w błocie po kostki i wracałem, zostawałem wyprowadzony na zewnątrz rezerwatu. Dzięki zdobytemu doświadczeniu opracowałem trasę, dwie pętle z możliwością rozszerzenia/zwężenia. Dłuższa prowadzi od parkingu pod stacją wyciągu Stadion dookoła Telegrafu, następnie wprost w okolice Sitkówki, pod Białogon, blisko Biesagu i z powrotem do parkingu. Przystanek żywieniowy i ruszamy ostrym podbiegiem na górę wyciągu Stadion, następnie trudną, ale fantastyczną ścieżką w dół do skrzyżowania trasy z większą pętlą. Można rozszerzyć o podbieg na górną stację wyciągu na Telegrafie (wersja dla twardzieli) i różne pętle ścieżek krzyżujących się. Jest oczywiście opcja by skrócić, choćby rozdzielić pętle. Sama obecność tam sprawia ogromną frajdę. Jeśli znajdzie się ktoś, kto spróbuje udowodnić mi, że w Kielcach jest lepsza trasa do biegania i jazdy na rowerze górskim, z chęcią podejmę rękawicę, kapelusz, podwiązkę czy cokolwiek innego, co rzuci pod nogi.

Przy okazji przewodników po interesujących świętokrzyskich trasach przyjmę herbatką o każdej porze. Załączam mapkę z Endo. Niestety zamókł mi telefon, więc włożyłem go w folię. Przykry skutek jest taki, że straciłem na pewien krótki czas GPS. Wcięło ok. 5km, które są zaznaczone linią prostą lub zygzakiem i zostały pominięte w wyznaczeniu odległości. Tak czy inaczej zainteresowanych zapraszam na wspólną przygodę. Sugerowanie się tą mapką u osób niedoświadczonych w tym terenie musi skutkować niegroźnym zgubieniem się. Poza tym będzie raźniej. Są chętni?

Rozszerzona mniejsza pętla:

Najszersza pętla (na 21km wcięło jeden kilometr), którą kiedyś powiększę o
Wietrznię:

Author: szuracz

Share This Post On

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: