[PawełII] Czy wszyscy musimy być maratończykami?

pawel_J001Czy bieganie maratonu dłużej niż cztery godziny – w przypadku kobiet i biegaczy powyżej pięćdziesiątki (strzelam) cztery i pół godziny – ma sens? Nasz Naczelny w poprzednim poście poruszył temat swojego rodzaju dyskryminacji biegaczy o mniejszych ambicjach. Obierając osobiście jeden z komentarzy na Twarzaku spłodził bardzo piękny, emocjonalny tekst w obronie uciśnionych. I super. Ponieważ kij został wbity, ja go przekręcę i mocniej zamieszam w mrowisku. Weźmy pod rozwagę sprawę limitu czasu biegu maratońskiego.

  1. Zdewaluowana wartość wyczynu, jakim jest przebiegnięcie maratonu,
  2. Konsekwencje zdrowotne osób bez odpowiedniego przygotowania, będących w długotrwałym wysiłku,
  3. Logistyczny aspekt czyli miejscowego sparaliżowania ruchu w mieście,
  4. Dlaczego organizatorzy największych biegów z chęcią ustalają limit 6,5godz?

W obecnych czasach maraton może przebiec niemal każdy po zaledwie trzech miesiącach, odkąd zaczął biegać. Co prawda biegu będzie łącznie 10-15km, reszta szybszym marszem,  ale biegacz w limicie się mieści. Maratończyk? Owszem.

Każdy z Nas przez to przechodził, gdy na początku maraton wydawał się jak Mont Everest dla zdobywcy zaledwie Kasprowego. Wszyscy, którzy ukończyliśmy te zawody, znamy doskonale smak bólu i cierpienia na drodze do sukcesu. Nie ważne, z jakim czasem ukończyliśmy. To był wyczyn. A jak to widzą osoby postronne? O, Krzysiek, Tomek, gruba Justyna i ten patyk Paulina przebiegli maraton. Phi, skoro oni mogli, to ja też, gdybym tylko zaczął biegać. Z resztą ponieważ wszyscy ten maraton przebieli, stało się wręcz modne posiadanie medalu o wartości dyplomu zawodów przedszkolnych, poszukam bardziej ambitnych celów.

Skąd się biorą moje wnioski? Oto sytuacja:

-cześć, biegałeś ostatnio w jakiś zawodach?

-owszem, zrobiłem 1:28:07 w półmaratonie,

-super, a ile to? 10? 15km?

-21097,5m.

-to sporo. A wiesz, mój szwagier też przebiegł. Pewnie trochę dłużej, bo biega od trzech tygodni, ale też przebiegł.

SF2

fot: Ewelina Styczeń www.styczen-fotografia.pl

Równie popularne pytanie; to ile miał ten maraton? 20? 30? Oczywiście nie wymagam, aby osoby niezainteresowane posiadały wiedzę o dystansach zawodów biegowych. To utwierdza mnie w przekonaniu, że marka maratonu upadła bardzo nisko i stała się dobrem ogólnodostępnym przy teoretycznie niewielkim wysiłku.

Aspekt zdrowotny. Jeśli nie przystosowaliśmy organizmu do wielu godzin wysiłku, konsekwencje można odczuwać nawet dziesięć dni po ukończonym maratonie. Im krócej się biegnie, tym lepiej to zniesie Nasze ciało. Czy jest sens wydłużać zawody, by biegacze mieli szanse ukończyć jakkolwiek? Powiedzmy sobie szczerze, bieganie dłuższe niż dwie i pół godziny szkodzi. Szczególnie osobom nieprzygotowanym.10150644_763170793700823_8605956374471555099_n

Utrudnienia w ruchu. Jeśli skrócimy zawody o dwie godziny, w mniejszy sposób ingerujemy w życie osób nie mających nic wspólnego z bieganiem. Co mają powiedzieć osoby, które utknęły na dwie godziny w korku a mają pilną potrzebę czegokolwiek?  Są skazane tolerować osoby za wszelką cenę muszące dojść do mety po medal biegowych zawodów.

Ostatnie zagadnienie to czysta komercja. Zawody nie zwrócą się jedynie z opłat startowych zawodników łamiących 3:30. Im więcej maratończyków, tym większy zysk. Wystarczy spojrzeć na statystyki. Im większy bieg, tym więcej czasów dłuższych niż 4 godziny.

Uważam, że autobus „Koniec Maratonu” będzie większą motywacją do złamania czterech godzin niż medal i poklepywanie na mecie. Jeśli ktoś uczynił z biegania styl życia, łamanie 3:30 to jedynie etap, moment pod rozwagę dalszych planów. Staramy się szybciej, zmieniamy dyscyplinę a może przenosimy się z asfaltu w teren? Jeśli biegamy dwa razy w tygodniu dyszki lub mniej, czy sam start i zmaganie się z dystansem nie będzie wystarczająco nobilitujące? Kogo to obchodzi, czy przebiegłeś cały dystans, czy w czasie 4h udało się pokonać 30, 34, 38km? Tylko Endomondo albo Runkipera. W oczach rodziny i znajomych i tak będziesz bohaterem. Czy zawodnikowi, który dostał kontuzji i z tego powodu ukończył na ostatnim miejscu wręcza się brązowy medal?

c_DSC_0205

Jestem daleki od poniżania osób wolniej biegających, jeszcze dalszy od myślenia o nich z pogardą. Również zaczynałem, mało tego, szurałem jakieś sześć lat pod domem z mizernymi efektami. Nie wiedziałem, ile wynosi dystans maratonu i niewiele mnie to interesowało. Cieszyłem się każdą chwilą spędzoną na powietrzu, doskonałym samopoczuciem po biegu i tym, że przy mojej fatalnej przemianie materii czasami mogę sobie pozwolić na pizze i piwo. Dlatego właśnie stawiam śmiałe pytanie; skoro biegamy dla przyjemności, musimy wszyscy być maratończykami?

A teraz gromy przybywajcie.

Author: szuracz

Share This Post On

6 komentarzy

  1. Popieram Cię w całości. Moim zdaniem to tak wysoki limit zrobiony jest tylko, aby zachęcić większą ilość biegaczy do startów. Organizatorzy nie zwracają jednak uwagi na to ze takimi limitami krzywdzą ludzi.Po pierwsze to właśnie to blokowanie ulic, ale także brak mobilizacji do samorozwoju. Przecież jeśli limity by były mniejsze mobilizowało by to uczestników do osiągania lepszych wyników, czyli ciągłego rozwoju.
    Pozdrawiam.

    Post a Reply
  2. Ja się nie zgadzam z kolegą Pawłem. Wysoki limit czasu to możliwość dla osób które zmieniają swój tryb życia z siedzącego na aktywny lub/i osób po 40-50 lub/i po prostu dla tych mniej utalentowanych sportowo. Na przykład dla mnie:)

    Post a Reply
    • Osoby będące w trakcie zmieniania życia są w mojej ocenie nie gotowe na takie wyzwanie. Znacznie rozsądniej jest wpierw zdobyć doświadczenie w połówkach. Dobrze się przygotować, by móc biegiem delektować się zwycięstwem nad koronnym dystansem. Z resztą zapytajcie któregokolwiek trenera lub prześledźcie kariery zawodowców. Oczywiście nikomu nie bronię startu, wszyscy podpisujemy odpowiednią rubryczkę informującą, że to na Nasze ryzyko. Osoby po 50 to zupełnie inny temat, tu nie dyskutuję 🙂 „Mniej utalentowani sportowo” – Facet 20-40lat po zrealizowaniu planu od dechy do dechy przebiegnie 3:00-4:00. Zakładamy się? Pozdrawiam i wiele radości z biegania życzę.

      Post a Reply
  3. No i ok. Niech w takim razie „elity maratonowe” same finansują swoje kameralne maratony z limitem 4h. Po drugie: jak wyobrażasz sobie prawdziwy sprawdzian bojowy dla osoby aspirującej do królewskiego dystansu? Maraton to okazja to podjęcia próby – podkreślam: próby – pokonania 42 km z zabezpieczonym zapleczem logistycznym, medycznym. pojeniem, dożywianiem i wsparciem kibiców. Pierwszy maraton wielki strach, ale i wielka lekcja wiedzy o swoich możliwościach. Wyobraź sobie, że na 40 kilometrze zdejmuje Cię autobus z napisem „Koniec wyścigu”. Takie doświadczenie mogłoby złamać na resztę życia.

    Post a Reply
    • Maćku pisząc o elitach, masz na myśli osoby biegające maraton krócej niż 4godz? Elity kojarzą mi się z innym czasem, ale w dużej mierze masz rację. Wg raportu z 2012r. jedynie 10% skończyło 4:00. O czym to świadczy? Czysty marketing; każdy może zostać maratończykiem, Ty i on i ona. Organizator zarabia, sponsorzy się lansują a biegacze cieszą. Po co w takim razie poryszyłem temat? Jedyne, co w tej kwestii może się zmienić, to wydłużą jeszcze bardziej limit, aby absolutnie początkujący mogli w spokoju przejść do mety zawodów biegowych. Apeluję, by się dobrze przygotować. Tyle. Świetnym sprawdzianem są półmaratony. Ja również wpierw przebiegłem maraton, później zacząłem uczyć się biegać, a więc od d**y strony. Dzięlę się doświadczeniem i piszę; wszystko w prawidłowej kolejności. Twierdzę, że komercyjne podejście organizatorów zdewaluowało rangę maratończyka. Teraz autobuś „koniec wyścigu”. Uczeń się przygotował, uczeń zdał, uczeń się obijał, będzie poprawka. Imprez u Nas pod dostatkiem. Nie wolno się poddawać. Mam nadzieję, że po pierwszej fali złości przyjdzie determinacja i nauka z poczynionych błędów. Ile warta jet nagroda otrzymana niezależnie od wyniku? Wracając do finansowania, Boston radzi sobie świetnie 😉 Życzę powodzenia w realizowaniu wytyczonych celów, pozdrawiam.

      Post a Reply
  4. Dobry temat.
    Ludzie często mawiają: potrafię pokazać miejsce, w którym wymyśliłem że przebiegnę maraton.
    Ja natomiast potrafię z dokładnością do pół metra pokazać miejsce, w którym podjęłam decyzję, ze bieganie dłuższe niż 2 godziny biegu, bardziej mi szkodzi niż robi dobrze na cokolwiek.

    I najlepsze, od tamtego czasu, jakby mi ktoś garba z pleców zdjął. 🙂

    Post a Reply

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: