Siła w komórce – aplikacje RunStastic

Nie wiem jak Wy, ale ja za nic w świecie nie mogłem zmusić się do chociażby prostych ćwiczeń, które można by wykonywać samemu w domu. A nawet jeśli udało się to zrobić raz, to zazwyczaj na tym razie się kończyło. Wymówek było sporo, nie chce się, nudne, brak motywacji itp. Jedyne ćwiczenie, które zajęło mi dłużej była sławna „szóstka Weidera”, choć tam też długo nie wytrzymałem – chyba do 27 dnia. Jako „miłośnik” wszelkiego rodzaju „gadżeciarstwa” i nowinek wszelakich trafiłem ostatnio na aplikacje z serii Runstastic. Domowe pompki, brzuszki i przysiady nabrały zupełnie innego wymiaru…

runstastic

Runstastic w wielkim skrócie to aplikacje pomagające w ruchu. Pod marką Runstastic kryją się i te podobne do znanych wszystkich Endomondo, Runkeeper – czyli pomagające w bieganiu, chodzeniu, jeżdżeniu na rowerze. Trasa, km, czas, itd itd. Czyli tak naprawdę to co wszyscy znamy. Oraz te które zainteresowały mnie najbardziej.

  • Runstastic PushUps PRO
  • Runstastic SitUps PRO
  • Runstastic Squats PRO
  • Runstastic PullUps PRO – z tej nie korzystałem

Zamysł ogólnie jest bardzo prosty, jednak wykonanie i atrakcyjność aplikacji zachwycająca.

Runstastic wykorzystuje właściwości czujnika zbliżeniowego (pompki), lub żyroskopu (przysiady i brzuszki).

Przy robieniu pompek telefon musi leżeć płasko na ziemi, odhaczamy kolejne powtórzenia zbliżeniem do niego naszego ciała, najczęściej twarzy – choć pomysłów jest sporo:)

Przy brzuszkach i przysiadach telefon należy trzymać przed sobą, odpowiednie ruchy telefonu w pionie zaliczają ćwiczenia. Wszystko naprawdę działa prawie bez problemowo, czasami mogą drażnić tylko nie zaliczone pompki (jeśli się nie zrobi ich odpowiednio głęboko) – ale w końcu robimy je dla siebie, a nie dla urządzenia:)

IMG_0292

Całą zabawę uzupełniają programy, które możemy (nie musimy) wykonywać wedle zaleceń aplikacji. Jesteśmy „cienkimi bolkami”, którzy mają problem ze zrobieniem kilku pompek? Proszę bardzo. Zaczynamy od poziomu 1. Po kolei dzień po dniu, robimy ugięć ramion więcej i więcej. Pod koniec poziomu przychodzi czas na test. Zaliczamy? To idziemy dalej. Nie powtarzamy ostatnie ćwiczenie, lub cofamy się o jeden poziom. Podobnie z brzuszkami i przysiadami. Każdorazowo dostajemy informację ile powtórzeń już zrobiliśmy, ile nam jeszcze zostało, jaki jest nasz dotychczasowy rekord, ile czasu nam to zajmuje oraz ile (orientacyjnie) spalamy w tym czasie kalorii. Można oczywiście ustawić przypomnienia, które każdego dnia o zadanej godzinie będą do skutku przypominały nam o kolejnych seriach ćwiczeń.

IMG_0291

Uruchamiając aplikacje zakładamy konto (lub rejestrujemy się wykorzystując Facebooka), dzięki temu mamy mamy dostęp w swoim profilu na stronie www.runtastic.com do najprzeróżniejszych statystyk

runstastic_2

runstastic_1

 Poruszanie się po serwisie jest bardzo intuicyjne i po kilkunastu minutach jesteśmy w stanie zobaczyć sobie wszystko co nas interesuje. Dodatkowo, jak widać na ostatniej grafice element rywalizacji pomiędzy znajomymi i tymi prawdziwymi „terminatorami” też jest.

Aplikacje Runstastic są dostępne na urządzenia z obgryzionym jabłkiem oraz na te z Androidem. Ja korzystam z ich wersji iPhone’owych i działają bez zarzutu. Nie są darmowe, kosztują 0,89 euro każda. Choć czasami zdarzają się gratisy, w ostatnią niedzielę była promocja „na przysiady” można było instalować za free.

Podsumowując polecam z całego serca, widzę po sobie, że to mobilizuje bardzo. Codziennie kilkanaście minut po to aby poprawić swoje wyniki, lub aby wreszcie przejść kolejny poziom. Tak niewiele, a naprawdę cieszy! Polecam!

Author: szuracz

Share This Post On

2 komentarze

  1. od półtora tygodnia korzystam z SitUps i Squats jako uzupełnienie treningu biegowego. zawsze jakoś odkładałem te ćwiczenia na bok. a teraz po lekturze fitback.pl stwierdziłem, że taka aplikacja może być przydatna. PushUp’s też mam ale akurat z innej aplikacji.
    Najważniejsze jest to, że działa. Że codziennie wieczorem ćwiczę 🙂 Także polecam każdemu.

    Post a Reply
  2. Mom please! Szkoda, że nie mam nic z jabłkiem, albo androidem… Ale rzeczywiście to może być bardzo motywujące.

    Post a Reply

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: