Śnieżne szuranie

Klamka zapadła, przygotowuje się do Warszawskiej Połówki. Wczoraj, według planu, krótkie 6km, spokojne wybieganie. Zebrałem się kilkanaście minut po godzinie 20.00. Na termometrze wyjątkowo jak na ostatnie dni zimno sześć stopni poniżej zera.




Przechodząc obok okna wydało mi się dziwnie jasno na osiedlu. Trzy piętra w dół pokonane windą i już widziałem dlaczego. Super świetne opady śniegu. Takie bajkowe duże płatki spokojnie opadające na ziemię robiły fajny klimat. I w takich oto okolicznościach przyrody tak jak pisałem zrobione delikatnie ponad 6 km.

IMG_0232 Początek jak na mnie szybki, w kierunku zalewu, delikatnie z górki, dwa razy na czerwonym:) i dopiero wymuszona pauza na Warszawskiej. Tu już nie ryzykowałem przebiegania na czerwonym bo ślisko bardzo i samochodów też nie mało. Do tej pory w okolicach 5:20/km, później wspomniane już światła, chwila na pstryknięcie fotki i delikatnie nakładając (aby zrobić to 6km) powrót do domu. Powrót oczywiście pod górę, chodnik zaśnieżony, pod spodem lód. Bardzo ciężko było utrzymać równowagę i prędkość. Następne szuranie w czwartek.

Podsumowując:

6,13 km – 38:02 (wg Endomondo) – bez autopauzy

5 km w 30:20

Author: szuracz

Share This Post On

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: