To będzie bolało!

ja4Trzy dni pozostały do startu w PMW. Tak jak pisałem wcześniej okres bezpośrednio przed startem nie powinien wyglądać tak jak wygląda u mnie. Siły wyższe, a może i własna głupota spowodowały, że przeziębienie, gorączka, łóżko, w końcu antybiotyki itd uniemożliwiły właściwe przygotowanie do startu. Gdzieś tam z tyłu głowy pojawiała się myśl, czy aby nie zrezygnować, jednak tak bardzo chcę to ukończyć, że ta opcja tak szybko jak się pojawiła tak szybko zniknęła z głowy.

Wielkie, mocarstwowe momentami plany o złamaniu dwóch godzin najwyższa pora porzucić na dobre. Dopisałem się oczywiście do „autobusu jadącego na 2:00” o TUTAJ, no bo jakby mogło być inaczej. Co więcej nie wysiadam z niego do momentu gdy autobus okaże się na tyle mocny, że nie będę w stanie utrzymać ich tempa. Liczę się z tym i jestem więcej niż przekonany, że tak będzie. No chyba, że siły jakieś kosmiczne zstąpią na mnie i uda się utrzymać to co planowane jest w linkowanym wyżej poście. Miałem podobną sytuację już na Biegu Mikołajkowym, gdzie marzyłem o złamaniu godziny na 10km. Było to dużo bliżej w moich wyobrażeniach niż 21 km, jednak treningi i czasy na nich osiągane nie wskazywały na to. Bieg jednak był zupełnie inną historią niż treningi. Tempo jak na mnie kosmiczne:) Na treningach okolice 6:00/km, na biegu pierwsze 3 km niewiele ponad 5:00, reszta odrobinę wolniej, jednak żaden km powyżej 6:00! Czas końcowy 57:45. Było to w grudniu, zimę – nie licząc ostatnich dwóch/trzech tygodni przepracowałem nieźle. Zgubiłem 7 kilogramów (choć do zgubienia pozostało jeszcze sporo). Czy to wszystko, plus bez wątpienia super atmosfera i endorfiny unoszące się w powietrzu pozwolą nogom nieść się bez opamiętania? Oby tak było – choć jestem myślącym człowiekiem (czasami) i wiem, że będzie trudno.

Nie mam w sobie jakiejś wielkiej spinki na ten wynik, bo po pierwsze – nie zacząłem biegać aby bić rekordy i komukolwiek, cokolwiek udowadniać. Tym bardziej, że wynik 2:00 w półmaratonie nie jest czymś co moim znajomym (biegającym) imponuje. Wręcz przeciwnie:) To był raczej mój cel. Po drugie zamierzam się w niedzielę dobrze bawić, przebiec całość bez wielkich kryzysów i nawet jak ukończę w 2:40 to też będę zadowolony. Na pewno dam stówkę zaangażowania, nie będzie robienia lipki:)

Do stolicy wybieram się już w piątek, gdzie popracuje trochę:) na Stadionie Narodowym przy okazji meczu z Ukrainą, w sobotę odbiorę pakiet startowy i w spokoju poczekam na niedzielę. Może zahaczę w między czasie o Kielce? Jeszcze nie wiem.

Sam bieg zamierzam rozpocząć spokojnie, poszukam zajęcy na 2:00, wsiądę do tego autobusu i…zobaczymy co będzie dalej. Oby tylko nie padało! Bo to, że będzie poniżej zera akurat absolutnie mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Najlepiej szura mi się w okolicach -3/0 stopni. A wszystko wskazuje, że tak będzie.

Obserwując forum bieganie.pl widać, że grupa na 2:00 będzie jedną z lepiej zorganizowanych. No i pewnie najliczniejszą, bo dwie godziny to taka bariera gdzie totalne leszcze odpadają, a dla tych już coś tam człapiących jest ona wyzwaniem. Poniżej dla ogólnej orientacji wstawiam to co wkleił Marcin prowadzący bloga – www.marcinkargol.pl, który będzie jednym z trzech zajęcy na dwie godziny w PMW.

1. Startujemy o 10.00. Proponuję i sugeruję, żebyście pojawili się we właściwej strefie najpóźniej o 9.45, czyli 15 minut przed startem pierwszej grupy. Pozwoli to uniknąć przeciskania przez tłum i niepotrzebnych nerwów. Ja + Marcin #2 + Michał na pewno o tej porze będziemy już stać z balonikami i tabliczką.

2. Biegniemy na czas netto. Zegarek włączam w momencie przekroczenia przeze mnie linii startu. Planowane tempo biegu, to ~5:40/km. Myślę, że powinniśmy je osiągnąć na drugim, może trzecim kilometrze. Przez pierwsze metry będziecie mieli jeszcze szansę się dogrzać, zanim wtoczymy się na zakładane tempo. Tak, jak już pisałem wcześniej, ono będzie na pewno często wyższe nić 5:40/km, ale bez obaw – nie będziecie zajechani:) Spokojnie i delikatnie będziemy budować lekką przewagę nad czasem netto, żeby Belwederska nam nie zaszkodziła i żeby potem było już z górki :)

3. Prognoza pogody na niedzielę. W tym momencie około 0 stopni. Jeśli nic się nie zmieni, zapomnijcie o krótkich rękawkach i krótkich nogawkach. Nasze tempo nie będzie tempem szybkim – mimo, że niektórzy z Was będą się grzać i pocić i męczyć i sapać jak lokomotywy, to jednak będziemy tracić dużo ciepła. Rękawiczki i czapka (lub opaska na uszy) będą cholernie wskazane.

5. Nie ubierajcie nowych butów i nowych skarpetek! Wielkie ryzyko odcisków i obtarć. Podobnie rzecz ma się z nowymi spodenkami. Jeśli jakąś część garderoby (spodenki, koszulka) chcecie ubrać nową, proponuję ją wcześniej przeprać.

6. Odżywianie na trasie. Pijcie na wszystkich punktach odżywczych! Nawet jeśli nie czujecie pragnienia – wypijcie parę łyków wody, czy napoju izotonicznego. Jak pić? Instrukcja dla tych, co pierwszy raz: ściśnijcie kubeczek, wtedy zrobi się dziubek, dzięki któremu się napijecie i nie oblejecie.

Zapewne na trasie będą banany – warto. Nie kilogram na raz, ale kawałek. Szybkoprzyswajalnych węglowodanów nigdy za wiele. Jeśli chcecie napić się i izotonika i wody, to tylko w takiej kolejności. Chyba nikt nie lubi biec ze słodką i lepką śliną w paszczy.
Nie atakujcie od razu pierwszego stołu z piciem. Na pewno będą długie, skorzystajcie z następnych, mniejszy tłok będzie wówczas i mniej czasu stracicie. Pamiętajcie, żeby nie wyrzucać kubeczków pod nogi innych biegaczy – mimo, że to małe i plastikowe, też można się o taki kubeczek potknąć.

Będę miał ze sobą pas z bidonami. Jeśli komuś się zachce pić między punktami, niech wali do mnie – po to to picie ze sobą będę miał. Myślę, że Marcin z Michałem też będą wyposażeni w takie cuś. Oni będą krążyć po grupie, więc nie bójcie się prosić o pomoc.

Jeśli ktoś zna swój żołądek (lub jeśli już kiedyś to stosował), to w przeddzień na expo może się zaopatrzyć w żel energetyczny (polecam takie, które nie mają kawałków owoców i tylko w smakach cytrusowych – im mniej słodki, tym lepiej). Zjedzony na 10-12 kilometrze, może przynieść wymierne korzyści w końcówce biegu.

7. Panowie, zaklejcie sobie sutki. Wprawdzie na połówkach rzadko się zdarzają obtarcia (szczególnie przy prognozowanych na niedzielę temperaturach), ale lepiej dmuchać na zimne.

8. Ładujcie się glikogenem! Makarony, a w piątek i sobotę czekolada na przykład! Przyda się!:)

9. Noc z soboty na niedzielę może być krótka i nieprzespana, więc wyśpijcie się porządnie z piątku na sobotę, jeżeli to możliwe.

10. Nie zapomnijcie o poprawnym przyczepieniu numeru do koszulki, a także o solidnym wsznurowaniu chipa do buta!!!

11. Widzicie siebie jak wbiegacie na metę, a na zegarku macie 1:59:xx? Nie? To zacznijcie sobie to wyobrażać! Wizualizujcie sobie siebie na trasie! Na starcie, podczas biegu, na punktach odżywczych, po pokonaniu podbiegu, przed metą, z medalem na szyi i nową życiówką w życiorysie.. Myślcie o tym dużo i się nakręcajcie! Adrenalina niech uszami wypływa!:)

12. Tak naprawdę więcej niż połowa biegu rozgrywa się w głowie biegacza, a nie w jego nogach. Wykonaliście przez ostatnie miesiące dużo ciężkiej pracy. Jeśli jesteście w stanie powiedzieć w tym momencie, że jest siła, jest moc, jest radość i że wiecie, że stać Was na walkę o to, żeby zrealizować ten cel, to to jest połowa sukcesu! Druga połowa przyjdzie w niedzielę. 25% z adrenaliną i emocjami, a pozostałe 25%, to będzie to, co będzie w Waszych nogach. A że kopytka w tym tygodniu oszczędzacie, to będzie dobrze!:)

13. Wypijcie w sobotę ze dwa litry wody (dobrej wody) więcej, niż zwykle. Jeżeli wieczorem Wasze siuśki będą przezroczyste, to będzie znak, że jesteście odpowiednio nawodnieni. Śniadanie w niedzielę zjedzcie najpóźniej dwie godziny przed startem. Powinno być lekkostrawne (unikajcie błonnika, bo może Was przycisnąć [nawiasem mówiąc warto przed biegiem udać się do toalety]) i mieć kaloryczność na poziomie 500-600 kcal.

14. Jeśli ktoś musi obciąć paznokcie u stóp, niech zrobi to już dzisiaj! Przytnijcie je krótko, ale nie maksymalnie krótko.

Trzymajcie kciuki, będą potrzebne. Na Endomondo będzie można śledzić całość w moim profilu – gdzie jestem, jak biegnę itd. Na Facebooku w miarę na bieżąco postaram się informować o tym co się dzieje. Aaaa no i jeśli ktoś ma ochotę – to zapraszam na trasę/metę do dopingowania! Mój numer – 5663.

PS. Zapisałem się na 10km podczas Orlen Maratonu w Warszawie. Szuranie.pl będzie reprezentował także Paweł. Pakiet startowy super jak na cenę 39 zł. Ktoś się chce dołączyć? Wpisujemy klub i drużyna szuranie.pl 🙂

Author: szuracz

Share This Post On

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: