Trasa Rezerwat Ślichwice – Brusznia – Karczówka.

profiW ostatnią niedzielę w ramach przygotowań do Radomia zrobiłem trasę jak w tytule. To świetna trasa na pogodny lub pochmurny dzień, niekoniecznie upalny, deszczowy również odradzam. Charakterystyka terenu to łąki i las, troszkę asfaltu, sporo podbiegów i ciekawe widoki. Zależało mi na odsłoniętej przestrzeni, by przyzwyczajać się do skwaru grożącego podczas zbliżającego się półmaratonu. Poza tym trasa jest wydłużona o odcinek doszurania do rezerwatu, powrotu oraz pętli dookoła Bruszni. Należy zatem odjąć od trasy 3km dobiegów i ewentualnie 4,3 km pętli.

Trasa.
Myślę, że okrążenie rezerwatu na rozgrzewkę, to znakomity pomysł. Fajne miejsce. Blisko torów jest ścieżka, zbieg prowadzący do ul. Kolejarzy i stacji Kielce Czarnów. Wielu Kielczan zdziwi, że coś takiego istnieje. To żwirowa droga, po jakichś 700m przechodząca w asfalt. Pędzi się nią w dół mając wciąż bogaty zapas sił. Po dobiegnięciu do ul. Malików ostro skręciłem w prawo i po 100m przeprawa pomiędzy samochodami niczym żabka w tej prymitywnej grze. Grał ktoś z Was? Zadaniem żabki jest przejście na drugą stronę ruchliwej ulicy z wieloma pasami. W Realu fajniej się gra.
Po wspomnianych 100m, tuż przed wiaduktem kolejowym, jest droga płytami do zakładu produkcyjnego. Po ok. 150m odbijamy w lewo w jedyną tam polną drogę i wzdłuż rzeczki/strumyka aż do Piekoszowskiej. Jeśli ktoś lubi naturę i miękko pod stopami, to jest to! Odgłosy bzyczków w trawie, cisza sporadycznie przerwana stukotem pociągu, spokój, przestrzeń. Niestety niecałe 2 km i dobiegamy do cywilizacji. Znalezienie ciekawej drogi prowadzącej na skraj Bruszni zajęło mi kilka biegów i pilnego śledzenia googlowskich zdjęć. To wpadłem na podmokły teren, to koniec ścieżki i musiałem wracać do ulicy Białogońskiej, czyli na asfalt. Wreszcie mam! Po wbiegnięciu na Piekoszowską jakieś 500m w prawo, zaraz za mostkiem nad znajomym nam strumykiem w lewo. Teraz utwardzoną drogą ok. 300m prosto i tu zaczynając się schody. Należy skręcić w prawo w niezbyt dobrze zaznaczoną drogę. Ten kierunek nie cieszy się popularnością i dwa razy zwyczajnie go przebiegłem, zignorowałem. Na mapie jest do ścieżka do ul. Pradło. Ulicy żadnej nie ma. Nawet na 10m urywa się ślad i zamienia w trawę, ale chowając przeczucie i wbudowany ludzki kompas do kieszeni, dobiegamy do lepiej zaznaczonej drogi. Zaraz na początku lasu, a więc tam, gdzie zaczyna się leśna ścieżka Pradło, skręcamy w lewo i sympatyczne 500m podbiegu przed nami. Intuicyjnie biegniemy do pierwszych zabudowań, dalej przez Pietraszki (ul. Pradło, Bobrowa, Pietraszki) do lasu Bruszni. Tu jest kilka możliwości. Można asfaltem okrążyć las prawą stroną, można wbiec do lasu i tam ścieżkami przeciąć, zapętlić się, można lewą stroną przebiec gruntową drogą do ul. Białogońskiej i dalej na Karczówkę. Jak widać na mapce, lubię komplikować sobie życie. Jest jeden nieprzyjemny odcinek gęstych krzaków i jarzyn, na szczęście krótki, jakieś 50m. Można go ominąć. Na mapce to dokładnie 13km.
Karczówka jest jak syrena. Przyciąga pięknem, koi chłodem gęstego lasu, prowadzi świetnie udeptanymi ścieżkami. Łapie w sidła i zmusza do miejscami ostrzejszych podbiegów, radzenia sobie z powalonymi pniami, to kilometr ciągłych zmian. Po deszczach należy uważać na śliskie liście. W tym rezerwacie panuje duża wilgoć zawsze. Podobnie jak niektóre miejsca na Stadionie, ale o tym innym razem. Gdy wydostaniemy się z Karczówki, mamy utwardzoną drogę do Rezerwatu Ślichowice z grą w żabkę 2 przez Grunwaldzką. Koniec. Wydaje mi się, że najlepsze miejsce, by zostawić samochód, to okolice Shell’a przy Piekoszowskiej. Początek lekko pod górę, powrót w dół.
Jeśli ktoś zainteresowany wspólnym zrobieniem traski, zapraszam.

975498_539871336072655_1560092273_n

Author: szuracz

Share This Post On

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: