Trzeci (10) Półmaraton Warszawski

Ojjj dawno mnie nie było…

To będzie mój trzeci Półmaraton Warszawski, bieg do którego mam ogromny sentyment z racji tego, że był moim pierwszym WIELKIM biegiem w jakim wziąłem udział. Całość poprzedzała „wielka akcja” pod hasłem „Misja Połówka”:). Misja została ukończona, tutaj o tym jak to wyglądało. W niedzielę, 29 marca ponownie pojawię się na starcie wśród prawie 15.000 innych osób mających w planach pokonanie 21 km oraz 97,5 metra.

Przeglądając archiwum widzę, jak to wszystko się zmieniało i do czego doprowadziło to, że robię aktualnie to co robię. Nie mam tu na myśli absolutnie swoich „osiągnięć” biegowych, bo one pozostają raczej „konstans”:) i wielkich zmian nie zaobserwowałem… (od 2:11 w pierwszym półmaratonie do 1:51 w ostatnim, to wszystko w ciągu 2,5 roku to przyznacie, że szału nie ma). Nie ma tym bardziej szału gdy patrzę na to jakie kosmiczne wyniki osiągają moi znajomi. Mam za to do nich ogromny szacunek, a to, że u mnie jest jak jest to tylko i wyłącznie moja wina i zdaję sobie z tego sprawę doskonale. Ale nie o tym, a może nie do końca o tym. Pierwszy mój start na PMW był samotny mocno, na bieg samemu, na start samemu, w trakcie biegu same obce twarze, na mecie nikogo znajomego, podróż do Kielc samotna. Minęły trzy lata i…można się spodziewać, że znajomych będzie mnóstwo. Do stolicy wyruszamy w cztery osoby, w tym moja żona, która też będzie biegła, a jeszcze podczas mojego debiutu stukała się w czoło na pytanie „może Ty też kiedyś…?”. Co więcej, oprócz tego, że pobiegnie w niedzielę, to dwa tygodnie później stanie na starcie prawdziwego wyzwania, 42 km w Paryżu! Oprócz ekipy z „joniowoza” na starcie będzie ogrom osób z Drużyny Bartka, będzie pewnie wspólne zdjęcie, będą okrzyki, będą koszulki, które znane są w całej Polsce. Na trasie też nie będzie samotności, z pewnością kogoś się minie, bądź mnie ktoś minie (co bardziej jest prawdopodobne) w Bartkowej koszulce, będą pozdrowienia, „piątki” i uśmiechy. A na mecie na pewno ktoś będzie czekał. Tak to wszystko się zmieniło w ciągu trzech moich lat szurania:)

Tylko te moje czasy jakby zaklęte w miejscu zaparkowane, kilogramy podobnie i obwód w pasie też nie idzie w stronę mniejszych liczb:) Półmaraton Warszawski będzie moim ostatnim dłuższym testem przed drugim w życiu maratonem. 12 kwietnia w stolicy Francji zmierzymy się z królewskim dystansem i to będzie dopiero wyzwanie. Ale na to przyjdzie jeszcze pora. Do zobaczenia w Warszawie! Aaa i pamiętajcie, spotykamy się wszyscy o 9:30 przy fontannie obok Grobu Nieznanego Żołnierza. Do zobaczenia!

33567-PWA13-5663-21-000101-pwa13_01_mp_20130324_122405

Author: szuracz

Share This Post On

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: