Udany weekend

To był bardzo udany i bardzo aktywny weekend. Dwa wybiegania, jedno krótsze, ale intensywne, drugie dłuższe choć miało być jeszcze dłuższe:)

IMG_0281

szuranie w śniegu…:)

Sobota w towarzystwie, czyli krótko i troszkę wolniej niż mogło by być samemu. Postanowiłem wykorzystać to na zrobienie kilku szybszych przebieżek. Po mojemu szybsze znaczą takie, które dochodzą do 3:50-4:00 na km. To moje tak na oko 90% mocy, szczególnie na takim podłożu jakie mamy. Zupełnie nie potrafię sobie takiej prędkości wyobrazić na dłuższym fragmencie, a przecież są ludzie którzy utrzymują takie, a nawet dużo wyższe tempo przez 42 km… KOSMOS! No i takimi krótkimi zrywami, mocnym podbiegiem pod górę obok Kadzielni upłynęło ponad 6 km. Auto zaparkowałem przy samym basenie, dlatego po skończonym biegu prosto na pływalnię. Tam sauna, pływanie, sauna i sauna. Cudownie.

Niedziela to według mojego planu dłuższe wybiegania. Wskazówki pokazywały 12 km, jednak w sobotę wieczorem rozrysowałem sobie piękną trasę od Zalesia, przez Karczówkę (dookoła wzgórza) i powrót do mety – w sumie 15 km. I taki plan był realizowany do około 5 km. Gdzieś kurcza fel źle skręciłem, pokićkałem ścieżki i wylądowałem w czarnej dziurze:) A dokładnie w środku lasu, mapa niby pokazywała tam ścieżkę, a nawet ulicę z nazwą – jednak zupełnie nie przypominało to niczego. Szybki rzut oka na googlowe mapy utwierdził mnie w przekonaniu, ze dosyć mocno zboczyłem z zaplanowanej trasy i pobiegłem totalnie nie w tę stronę. Trudno – wracam.

IMG_0277

Tak wygląda ulica Machnowicka w Kielcach. Która to kategoria odśnieżania?

I przez wielkie śniegi po których przede mną biegały chyba tylko zwierzęta – baaaardzo dużo zwierząt, doczłapałem do Pietraszek, dalej obok stadionu Polonii Białogon, koło nowego kościoła i asfaltem do mety. Asfaltem, a nie polami tak jak w tamtą stronę, gdyż po polach i jedynej ścieżce postanowił pojeździć sobie jakiś miłośnik quadów czy innych pojazdów 4×4. Dzięki temu po ścieżce ciężko jest iść, nie mówiąc już o szuraniu.

W sumie wyszło ponad 12,66 km w czasie 1:22:46. Mniej niż zakładałem, ale w planie się zmieściłem. Godzinkę później znowu basen i trzy 15 minutowe wizyty w saunie. Wieczorem kilka sesji z Runstastikiem, pompki, brzuchy i przysiady. Te aplikacje to oddzielny świetny temat, kiedyś o tym napisze bo naprawdę warto!

IMG_0273

jeszcze dwa tygodnie temu było tu zielono

Author: szuracz

Share This Post On

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: