Walka z przeziębieniem

Ciężki ten początek roku. Co trochę ze szklanego ekranu dobiegają informacje o wirusach, epidemiach grypy itp. W końcu dziadostwo dopadło i mnie oraz moje dzieciory. Początek przygotowań do „połówki” został delikatnie zaburzony, ale myślę, że uda się to jeszcze nadrobić.


Biegane ostatni raz było w Nowy Rok, później gorączki, bóle gardła i inne dziadostwa niestety wygrały. Raz wygrała też ogromna wieczorna ulewa… Przeziębienie wyjątkowo długo trzyma, a ruszać zacząć się najwyższa już pora. Plan był taki: Zabiegać to dziadostwo, utopić i roztopić w saunie:) Zgodnie z planem realizacja rozpoczęła się w sobotę, 2×15 minut sauny. Niedziela delikatne bardzo 5 km + odrazu po 1×20 minut sauny i kilkanaście długości basenu kraulem. Wygląda na to, że wychodzi na moje, bo gorzej na pewno się nie czuję, wręcz przeciwnie – szczególnie po wczorajszej „odnowie” na basenie – wyśmienicie. Nic nie boli, zakwasów nie ma. Elegancko.

Szurało wczoraj się też wspaniale. Niedzielne świąteczne przedpołudnie, trasa na Stadionie, od Hali Legionów do stoku „pod skocznią” i droga powrotna trasą przy policyjnej strzelnicy, zahaczony też stary stadion Korony. Na trasie baaaaardzo dużo pozdrawiających się (mnie) innych szuraczy i biegaczy (fajny zwyczaj i miła dla mnie nowość w porównaniu do biegania po 21.00 po osiedlu w samotności). Podsumowując bardzo miło i przyjemnie.

Kilka fotek poniżej.

PS: Rafał w komentarzach podrzucił ciekawą lekturę z Running World na temat biegania w czasie przeziębienia. Polecam TUTAJ

PS2: przy okazji dziękuje Mariuszowi z www.najlepszewesele.pl za pomoc w modyfikacji szablonu bloga i polecam się na przyszłość:)

Author: szuracz

Share This Post On

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: