Jutro też masz maraton! – 366 maratonów w 365 dni.

IMG_3160„Tylko Ty jesteś do tego zdolna”, tak kiedyś powiedział do mnie mój mąż Ulrich, kiedy dowiedział się, że chcę biegać przez rok maratony. Codziennie! – mówi Annette Fredskov. – Miał rację, to się dzieje naprawdę, biegam już ponad 330 dni i daję radę – dodaje Annette. Zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z niezwykłą kobietą. Annette Fredskov z Danii, która realizuje projekt 366 maratonów w 365 dni.


Paweł Jańczyk/szuranie.pl – Pierwsze bardzo proste pytanie…Dlaczego?

Annette Fredskov – Dowiedziałam się, że jestem chora. Zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Wtedy zdałam sobie sprawę, że coś z tym muszę zrobić, nie mogę się położyć i czekać na to co się wydarzy. Chciałam zmienić sposób myślenia o tej chorobie. Wierzę, że jeśli zdecydujesz, że jesteś chory, to rzeczywiście tak będzie – będziesz chory. Jeśli odrzucisz od siebie takie rozumowanie, to może być tylko lepiej. Byłam ciekawa jak wiele można osiągnąć umysłem i ciałem działającymi razem. Teraz wiem, że bardzo dużo. Ogromnie dużo!

Codzienne maratony przez rok to ogromny wysiłek. Jak przygotować się do takiego projektu?

Tak naprawdę nie robię nic specjalnego… Pierwszy maraton przebiegłam dwa lata temu i się zakochałam, w maratonach oczywiście. Do momentu rozpoczęcia projektu 365/366 ukończyłam 41 maratonów. Jeśli chodzi o samo przygotowanie, to przede wszystkim musiałam pracować nad psychiką. W takim projekcie moim zdaniem ona jest najważniejsza. Musiałam utwierdzić się w przekonaniu, że to tak naprawdę nie jest nic wielkiego i nie traktować tego projektu jako całość, dlatego podzieliłam sobie go na kawałki. Dla mnie to nie jest jeden wielki projekt, to jest 365 mniejszych projektów. Biorę dzień za dniem i tak je traktuję. Każdy bieg, każdy dzień, każdy maraton jest inny. Są takie które kończę w 3 i pół godziny, są też takie które przebiegam w ponad 5 godzin. Więc energii na następny dzień zostaje mi po takim wolniejszym biegu 🙂

IMG_5956

Taki wysiłek sprawia Ci jeszcze satysfakcję?

Czy sprawia satysfakcję? Ja to uwielbiam! To jest coś co powoduje, że czuje, że żyje. Takie bieganie sprawia, że ​​moje ciało jest silniejsze, a mój umysł zdrowszy. To co robię sprawia, że widzę takie rzeczy, których nigdy bym nie dostrzegła. To jest cudowne!

szuranie.pl to blog skupiający raczej „szuraczy” niż biegaczy:) Czasami brakuje motywacji, chęci wyjścia na trening, a 42 km, dla większości z nas to kosmos. Co byś poradziła, abyśmy jednak „to zrobili”?

Nie powinniście tak naprawdę pytać się o to innych osób, skoro tu jesteście, to nie kwestionujcie tego co robicie i się nie poddawajcie. Nie patrzcie nigdy za okno i nie zadawajcie sobie pytań – czy warto? Trzymajcie się swojego planu i po prostu to zróbcie! Musicie to zrobić! Inaczej to wszystko nie ma sensu.

M-250

Masz dwójkę dzieci, męża, masz w nich wsparcie?

Oczywiście, rodzina jest dla mnie najważniejsza. Zawsze była, przed rozpoczęciem projektu oczywiście też. Jednak teraz bez jej wsparcia na pewno by się to nie udało. Jeśli oni by stwierdzili, że nie powinniśmy zaczynać tego projektu, to na pewno byśmy tego nie zrobili. Jednak są ze mną od początku i dzięki nim to się dzieje!

Jak wygląda Twój dzień podczas realizacji projektu?

Budzik nastawiam na 6:45. Po porannej toalecie od razu zakładam moje biegowe ciuchy. Szykuje dzieciaki do szkoły, jadą do niej rowerami, mojego męża zazwyczaj już nie ma – jest w pracy. Ja wsiadam w auto i udaje się na miejsce startu, a potem, biegnę przez 5 godzin. Po biegu mam czas na jakieś spotkania. Codziennie poświęcam także około godziny na pisanie bloga i uzupełnianie mojej strony internetowej. Wieczór jest zarezerwowany na relaks i odpoczynek.

IMG_2816

Kiedy znajdujesz czas na regenerację? Skąd następnego dnia wziąć siły na kolejny maraton?

Korzystam ze stymulacji mięśni elektrodami, robię to każdego wieczora. Staram się też nie przemęczać moich nóg, jeśli nie ma takiej potrzeby. Są jednak rzeczy, które same się nie zrobią:) np. pranie. Raz w tygodniu mam spotkanie z fizjoterapeutą, bada moje ciało i masuje newralgiczne miejsca. Jestem też pod stałą opieką największego szpitala w Danii. Tam mam robione wszystkie najważniejsze badania. Raz w miesiącu przechodzę kompleksowe badania kontrolne, w tym także monitorowanie struktury kości i mięśni.

DSC04345

Codzienne bieganie zużywa sporo energii. Każdy bieg kosztuje Cię około 3000 kalorii. Z czego składa się Twoja dieta?

Płatki owsiane, jogurt z musli lub chleb razowy z serem na śniadanie. Lubię zjeść także chleb z nutellą, banana, lukrecjowe cukierki, czy batony energetyczne. W czasie biegu popijam Faxe Kondi, to taki duński napój podobny do Waszego Spirit’e. Staram się jeść ogólnie dużo węglowodanów, makarony pełnoziarniste,  pieczywo, ryż, mięso głównie z kurczaka no i dużo warzyw. A wieczorem…wieczorem jem lody. Ogromne ilości lodów! 🙂 Lubię to!

depot

Mówiliśmy o szukaniu motywacji, skąd Ty ją czerpiesz? Nie wierzę, że nie ma takich dni, kiedy mówisz sobie po prostu „nie chce mi się”…

Pewnie, że są takie dni, jeszcze wiele w tej kwestii muszę się uczyć, ale cały czas wierzę, że mogę coś zmienić. Codzienny bieg w maratonie nie jest już tak zabawny jak przez kilka pierwszych dni, radość jest odrobinę mniejsza, ale nadal cieszę się, że mogę to robić. Jestem naprawdę bardzo blisko celu! Poznałam dzięki temu wielu ludzi, którzy dziękują mi za to, że ich zainspirowałam do zmiany swojego życia. Dla mnie to jest ogromna nagroda. Robię to nie tylko dla siebie, ale też dla takich właśnie ludzi. To daje kopa i motywację na każdy następny dzień.

Co było najtrudniejsze podczas tych 330 dni?

Sama dla siebie jestem przeszkodą, tylko i wyłącznie. Problemem jest mój umysł oraz to ogromnie przytłaczające uczucie zmęczenia. Czasem jestem tak zmęczona, że jedynym rozwiązaniem jest położenie się spać. Na szczęście mam wspaniałą rodzinę, dzieciaki i męża – dzięki nim mogę robić to na co mam ochotę. Chcę spać – to śpię!

Podejrzewam, że oprócz szuranie.pl dostajesz też mnóstwo gratulacji i życzeń. To chyba miłe i motywuje jeszcze bardziej.

Dzięki temu, że moje treningi są dostępne na Endomondo, dostaję sygnały z całego świata. Jestem ogromnie wdzięczna ludziom za to, że mi kibicują, za ich wsparcie i za wszystkich nowych przyjaciół. Tych z Endomondo oraz tych od Ciebie z szuranie.pl. Dzięki Wam wiem, że nie mogę się poddać, że bez względu na wysiłek muszę to zrobić, bo to jest dobre dla mnie, ale dla Was także. Ważne jest abyśmy pamiętali, że każdy z nas ma ciężkie życie, ale zawsze sami możemy zdecydować co jest dobre dla nas samych. Sami tworzymy własne życie, a jutro…”Jutro zawsze jest wyścig”

Wyobrażasz sobie życie bez biegania?

Jakoś to do mnie nie dociera, że powolutku kończę projekt. Czy będę potrafiła nie biegać? Nie jestem do tego przekonana… A jak będzie, zobaczymy.

Annette, bardzo dziękuje za rozmowę, życzę przede wszystkim zdrowia i powodzenia. Ukończ ten projekt i zadziw świat!

Ja również dziękuje, za Twoim pośrednictwem chciałam podziękować Twoim rodakom za wsparcie, wiem, że ludzie w Polsce też mnie dopingują i trzymają  za mnie kciuki. Cieszcie się życiem, biegajcie – czy jak Wy to mówicie – szurajcie. Bawcie się i korzystajcie z tego co dała Wam natura! Całusy!

 IMG_0125

Według stanu na 13 czerwca 2013, Annette przebiegła 333 maratony, dzień po dniu. Łącznie przebyła 14.052,6 km ! Zgodnie z nazwą projektu: 366 maratonów w 365 dni, ostatniego dnia musi przebiec…dwa maratony!

Annette rywalizuje z nami w naszej zabawie na Endomondo. Rywalizacja szuranie.pl znajduje się tutaj: http://www.endomondo.com/challenges/10522577

Wiem, że o pierwsze miejsce może być ciężko…:) ale zawsze można spróbować:))) Powodzenia szuracze!

Author: szuracz

Share This Post On

Trackbacks/Pingbacks

  1. Wywiad z Annette Fredskov na szuranie.pl | Biegusiem.pl - [...] Pełny wywiad na blogu szuranie.pl. [...]

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: