Choróbsko – ostatnie dni przed Biegiem Mikołajkowym

Już tylko kilka dni dzieli mnie od drugiego w „dorosłym wagowo” życiu biegu. Żoliborski Bieg Mikołajkowy odbędzie się drugiego grudnia i mam związane z nim poważne plany:) Po pierwsze mam zamiar dotrzeć w porę, nie spóźnić się i w miarę wypoczęty być. Co łatwe nie będzie gdyż-albowiem…dzień wcześniej pewnie mega późno wrócę z Łodzi (mecz), a w niedzielę do Warszawy wyruszę pewnie około godz. 8.00. Wcześniej się nie da, bo przecież dzieciorki trzeba komuś (pewnie babci) podrzucić. Był pomysł aby ciachnąć do Łodzi na mecz i bezpośrednio po pierdyknąć do Warszawy, zdrzemnąć się i być świeżynką rano. No ale te dzieciory 🙂 – podrzucenie komuś dwójki 4 letnich dziewczyn bliźniaczek na dwa dni, nie jest taką łatwą sprawą. Jeśli nie wiecie do końca o czym mówie, to proszę bardzo – tak wygląda zwykłe przeglądanie się w telefonie. (poniżej film)

 

A wracając do Biegu. Plan mam jak dla mnie baaardzo poważny. Poniżej godziny! Mniej niż 60 minut na 10 km…to była by masakra!!! 🙂 Wiem, że teraz większość z Was uśmiecha się pod nosem, przypominając sobie swoje ostatnie 40 minut, noo 46…:) Dla mnie czas poniżej godziny na 10km będzie mistrzostwem świata, jeszcze niedawno NIE DO POMYŚLENIA. Oczywiście nic się nie stanie, jeśli tego nie osiągnę – choć uważam, że jestem w stanie (ostatnio na treningu z mocnymi górami i światłami 1:01) Tam wreszcie będzie płasko, będzie pod kogo się podczepić no i jakaś tam dodatkowa adrenalina będzie pchała, a może ciągnęła do przodu.

Mam nadzieję, że nie przeszkodziło mi ostatnie chorowatości. Dopadło mnie kilka dni temu, zbierało się do tego już jakiś czas, aż powaliło dziwnie z nóg. Osłabienie, temperatura, ból wszystkiego co odstaje od tułowia. Myślałem, że to może jakieś przetrenowanie czy coś podobnego, gdyż zbiegło się ze zmęczeniem po ostatnim treningu – ale chyba jednak nie. Ostatecznie miałem 4 dni przerwy w szuraniu. Wczoraj wyszedłem na delikatną próbę na mini bieżnię pod blokiem, porobiłem kilka przebieżek i poszurałem delikatnie w koło aby się rozruszać. W piątek (jutro) planuje delikatnie przeszurać 5 km. W sobotę od biegania odpocznę – od pracy niestety nie, będzie ciężko i cały dzień. A w niedzielę do boju! 🙂 Trzymajcie kciuki. Poniżej moje ostatnie nie publikowane jeszcze szurania.

PS. A tak przy okazji zapraszam do polubienia szuranie.pl na Facebooku. Póki co jeszcze pusto – ale kiedyś się zapełni. ZAPRASZAM TUTAJ

21 listopada – 5,41 km – 32:59

23 listopada – 9,23 km – 59:47

28 listopada – 2,72 km – 24:47 – bieżnia pod blokiem, przebieżki i marsze:)

ZESTAWIENIE:

run-log.com

Author: szuracz

Share This Post On

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: