10 kilometrów. Dużo to czy mało?

z wyborczejKoniec biegowego roku zbliża się nieubłaganie. Przed tymi dla których był to rok intensywny biegowo, jeszcze „drobnica” w ramach rozbiegania przed zasłużonym odpoczynkiem i roztrenowaniem. Przed innymi, dziesięciokilometrowy bieg może być  najważniejszym biegiem (jak do tej pory) w ich życiu. Mam na myśli debiutantów. W głowie pewnie kotłują im się myśli, 10 km…dużo to czy mało?

VII Bieg Niepodległości w Kielcach będzie największym ulicznym biegiem w Kielcach, wszystko wskazuje, że tak będzie (na chwilę obecną ponad 800 osób zapisanych na główny bieg). Będzie pierwszym biegiem w Kielcach z atestowaną trasą, pierwszym z koszulkami technicznymi w pakiecie itd itd. Zapowiada się nieźle i to też ściągnęło ogrom biegaczy. Sporo, pewnie większość z nich 10km biegi ma już za sobą, pewnie jakaś, również spora część, potraktuje to jako zwykłe rozbieganie, 10 km nie robi na wielu wrażenia żadnego. Ale są też tacy dla których to jeszcze kosmos. Już sobie to jakoś wyobrażają, ale jednak to kawał drogi.



Każdy z nas miał swoją „pierwszą dychę”, lub będzie ją miał np. w niedzielę. Ja swoją wspominam dobrze, może nawet bardzo dobrze (zapraszam TUTAJ ) Oczywiście miałem obawy, bo to przecież kawał drogi…

Też się obawiacie „dyszki”, też nie przebiegliście nigdy takiego dystansu? Bardzo dobrze, że się obawiacie, bo respekt trzeba mieć zawsze, przed 10 kilometrami także. Tym bardziej jeśli dopiero zaczynacie, tym bardziej jeśli Wasze dotychczasowe kilometry mieściły się w jednej cyferce. No to jak…10 kilometrów, dużo to czy mało? Można zapytać też: długo to czy krótko? Bo długo dla wszystkich będzie tak samo, a czy krótko? Tu już dla każdego inaczej. Zwycięzca pewnie będzie miał kilka minut ponad 30, a ostatni na mecie pewnie około 20 minut ponad godzinę. Każdy będzie zwycięzcą, a Ci ostatni chyba nawet większymi niż Ci z przodu.

Jeśli debiutujecie w niedzielę to pamiętajcie, że prawdopodobnie czeka Was kilkadziesiąt minut biegu, pamiętajcie, że prawdopodobnie polecicie na początku dużo za szybko. Pamiętajcie, że prawdopodobnie po szybkim starcie na pierwszym, może drugim kilometrze zacznie Was przytykać i wtedy się zorientujecie, że ruszyliście za szybko:) Pamiętajcie, że prawdopodobnie i tak nie wygracie tego biegu, a debiut swój można potraktować jako zapoznanie z dystansem i masowymi imprezami ogólnie. Pamiętajcie, że Kielce leżą w górach, w związku z tym pamiętajcie, że trasa VII Biegu Niepodległości nie należy do łatwych i to, że wyrwiecie prawdopodobnie na pierwszych kilometrach w mieście (Sienkiewicza, Rynek, Jana Pawła II) bo pewnie będą kibice, oby ładna pogoda i będzie się biegło fajnie po płaskim odbije się pewnie na Was koło 4 km. Tam będzie spory podbieg pod Hotel 365 u podnóża Pierścienicy, górka spora i na pewnie będzie eliminowała mocno, szczególnie debiutantów. Jeśli debiutujecie to pamiętajcie, że skoro jest podbieg i trasa jest pętlą, to musi być też z górki:) Tak będzie od około 6 km. Pamiętajcie, że spory zbieg też jest męczący. Jak już będziecie zbiegali z góry i odrobinę odpoczniecie to…za moment będzie jeszcze jeden spory podbieg. Może nawet dla niektórych trudniejszy niż ten pierwszy. Trudniejszy „bo drugi”, bo w nogach będzie już prawie 8 km i dlatego, że jest naprawdę stromy. Podbieg obok Kadzielni. Ale jak już będziecie u góry to już prawie meta:) Jeszcze niecałe 2000 metrów i jesteście zwycięzcami!

Podsumowując, biegnijcie z głową! Nie szarżujcie, biegnijcie na miarę swoich i tylko swoich możliwości! Nie ścigajcie się, nie gońcie tych zdecydowanie szybszych! Pamiętajcie, że stosunkowo najwięcej zasłabnięć, omdleń i poważniejszych nieszczęść dzieje się właśnie podczas 10 km biegów. Bo z jednej strony to niedużo i często szczególnie debiutanci „kozaczą”, a z drugiej strony jednak to kawał drogi do przeszurania jest:)
POWODZENIA I DO ZOBACZENIA W NIEDZIELĘ!



PS. Aaa i zabierzcie ze sobą flagi, koszulki z herbem itd. Bądźmy dumnymi Polakami. Chociaż w ten jeden dzień w roku!

biegniepodleglosci

Author: szuracz

Share This Post On

3 komentarze

  1. Dobra instrukcja obsługi;-)

    Post a Reply
  2. Duuużo prawdy w tym jest…słuchaj autora bo dobrze prawi 🙂

    Post a Reply
  3. Też pamiętam swój pierwszy start na 10 km, tyle że ja wcześnie wystartowałem w półmaratonie, więc zacząłem z grubej rury i miałem wybiegane sporo 10-12-16 😉 Ale połówka to nie to samo, to zupełnie inna intensywność 😉

    Post a Reply

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: