Warszawa (nie)przyjazne miasto!

IMG_0775Zanim opiszę to co działo się podczas Orlen Warsaw Marathon pod względem sportowym, a działy się rzeczy mega pozytywne, i całą imprezę uważam za SUPER udaną o światowym poziomie, chciałem kilka słów, cierpkich słów poświecić miastu, Warszawie. A konkretnie ludziom nią zarządzającym…


Bieganie – wiadomo, sport masowy – masa ludzi przyjechała w niedzielę do Stolicy, aby wspólnie przeżyć wspaniałe chwile. Zmierzyć się z własnymi niedoskonałościami, walczyć z odległością, uciekającym czasem lub samym sobą. Wszyscy nastawieni optymistycznie, z otwartymi na wszystkich dookoła sercami, uprzejmi dla innych biegaczy. Jednym słowem atmosfera SUPER! Niestety nawaliło „miasto”. Nawalili ludzie pragnący, takie mam wrażenie, wykorzystać okazję jaką jest bez wątpienia przyjazd tysięcy ludzi z całej Polski, ba nawet zza granicy, na zarobek. A jak zarobić na biegaczach, często kierowcach? Bardzo prosto – mandatami!!!

Aby uspokoić wszystkich, to nie jestem przeciwko karaniu mandatami. Absolutnie jestem za, ale za przewinienia nie wybaczalne. Jeśli ktoś zaparkuje auto tak, że przeszkadza, blokuje wyjazd, przejście dla pieszych, uniemożliwia przejść ludziom (i to też takim z wózkiem – wiem co mówię, bo jeździłem z wózkiem bliźniaczym – szerokim – i był to problem), lub jeśli auto zostanie zaparkowane tak, że poprostu sprawia zagrożenie np. zasłaniając – tak! – Wlepiajmy mandaty bez pytania.

W niedzielę było jednak zupełnie inaczej. Zaparkowałem samochód przy ul. Wał Miedzyszyński. Stałem tam także podczas Półmaratonu Warszawskiego i sytuacja, którą zaraz opiszę była identyczna. Warszawiacy wiedzą, a innym zaraz pokaże (niestety tylko zdjęcia z Google Maps), że chodniki + ścieżka przy tej ulicy od strony Wisły jest szeroka, momentami bardzo szeroka, dodatkowo są tam takie „zatoczki” czy place, na które można wjechać autem. Parkując tam nie przeszkadza się nikomu. NIKOMU!. Chodnik jest bardzo szeroki, można by stanąć tam TIRem, a przejście też by było, nie zasłania się widoczności. NIC.

fot: Google Maps/ Google Earth chodnik z "placykiem" przy Wale Międzyszyńskim. Kierowca tego auta dostał by mandat

fot: Google Maps/ Google Earth
chodnik z „placykiem” przy Wale Miedzyszyńskim. Kierowca tego auta (podczas Orlen Marathonu) dostał by mandat.

Oczywiście, to co jest jasne dla nas, myślących ludzi, zupełnie inaczej wygląda u „stróżów prawa”. Zarówno podczas Półmaratonu jak i wczorajszego Orlen Marathonu całe tabuny strażników miejskich z lawetami (!) zajmowało się wlepianiem mandatów i odholowywaniem aut. Przepis, przepisem – ktoś kiedyś wymyślił, żeby tam nie parkować – ok. Nie parkujmy na codzień, szkoda, że nikt nie chce się zrozumieć, że jest wielka impreza, impreza promująca Warszawę jako miasto przyjazne, na każdym kroku od każdego z organizatorów, setek wolontariuszy dostawaliśmy uśmiechy, a od władz – klapsy. Zrozumiałbym gdyby Warszawa, jako miasto była przygotowana, miała w pobliżu parkingi na setki, tysiące aut. Ale nie ma. Za to ma miejsca – takie jak te, które można jednorazowo wykorzystać, tym bardziej, że naprawdę są bezpieczne dla wszystkich.

warszawa_2

fot: Google Maps/Google Earth
tu też nie wolno zostawić auta…Mimo, że miejsca jest mnóstwo

Wyobraźcie sobie co czuje człowiek, który właśnie ukończył maraton. Przebiegł 42 km 195 metrów, jest u kresu sił, wyczerpany. Zniszczony często nawet 5 godzinną walką z samym sobą. Od domu dzieli go kilkaset kilometrów (widziałem odholowywane auta z Nowego Sącza i Białegostoku), idzie do auta, a samochodu nie ma. W samochodzie ma telefon, dokumenty (no bo przecież raczej nie zabiera się tego na bieg), w aucie ma też coś ciepłego do ubrania, picia, jedzenia… Nie chciałbym być na jego miejscu. Nie wyobrażam sobie Tym bardziej, że jest przekonany, że nic złego nie zrobił. No ale władze Warszawy widocznie mają na to inne spojrzenie. Ciekawe jakie?

warszawa_3

fot: Google Maps/Google Earth
Wał Miedzyszyński, po lewej idealne miejsca zostawienia auta – nie dla Straży Miejskiej…

Warszawa ma wielką imprezę. Ogromną! Zorganizowaną na naprawdę światowym poziomie, niestety nie potrafi się przystosować do swoich możliwości. Z jednej strony daje ludziom mega frajdę, która może prysnąć w sekundzie, i nie dość, że pryśnie to pozostawi za sobą wielki smród. Szkoda Warszawo…

PS. Nie dotyczyło mnie to bezpośrednio, zarówno podczas Półmaratonu Warszawskiego jak i Orlen Marathonu udało mi się dobiec wcześniej i „uratować” swoje auto, przebierając się szybko i następnie uciekając z „miejsca zbrodni”. Niestety innym się nie udało. Szkoda Warszawo…

Author: szuracz

Share This Post On

15 komentarzy

  1. Ulica nazywa się Wał Miedzeszyński 😉

    Post a Reply
  2. o widzisz!
    dzięki – poprawione.

    Post a Reply
  3. zgadzam sie z autorem!!!! w 100%!!

    Post a Reply
  4. Trudno się nie oburzać. Potem się dziwimy, że połowa Polski ma złe opinie o stolicy i jej mieszkańcach.

    Rok temu na półmaratonie poznańskim stanąłem w miejscu, gdzie wydawało mi się, że nikomu nie przeszkadzam. Poszedłem do sklepu, wracam pół godziny później, a przy moim aucie policjant. Rzeczywiście nie zauważyłem znaku zakazu wystawionego na czas biegu. Na szczęście nastawienie policjanta było zgoła odmienne: przeprosił mnie, że nie mogę stawać w tym miejscu podczas biegu i wskazał najbliższe miejsce, gdzie znajdę miejsce. Można? Można!

    Post a Reply
  5. 100 % poparcia. To sa imbecyle i tyle. Co prawda nie dostałem mandatu ale wysłałem im emaila z „gratulacjami”. Może zróbcie to samo to ktoś tam innym pomysli…..

    Post a Reply
  6. no niestety – co racja to racja… mieszkam w Wwie od 14 lat i do tej pory zastanawiam się komu przeszkadza parkowanie w tym właśnie miejscu, zwłaszcza podczas takich imprez.

    Post a Reply
  7. To samo bylo dzien wczesniej pod stadionem przed biegiem charytatywnym. Przyjechalismy spoza Wawy, spieszac sie zeby odebrac pakiet i trafilismy na panow ze SM spisujacych caly rzad samochodow. Z satysfakcja w oczach poinformowali nas, ze „organizator nie zapewnil parkingu”

    Post a Reply
  8. To przykre, że takie incydenty mają miejsce i dobrze, że zwracasz na to uwagę. Pozostaje mieć nadzieję, że z czasem takie głosy dotrą do władz miasta i sytuacja się zmieni.

    Post a Reply
  9. Miałem wczoraj wątpliwą przyjemność odwiedzenia parkingu Straży Miejskiej tuż po maratonie. Wygląda to na zaplanowaną akcję i uzupełnianie dziury w budżecie miasta.

    Post a Reply
  10. Po pierwsze gratuluję postawy i ukończenia maratonu !!!

    Rozumiem frustrację, sam bym się zdenerwował jakbym po tak ogromnym wysiłku nie zastał zaparkowanego auta …. ale patrząc na fakty zupełnie obiektywnie przepisy zostały złamane i należało się liczyć z potencjalną karą, którą jest odholowanie.

    Żeby było zupełnie obiektywnie to zakaz parkowania z ostrzeżeniem o holowaniu nie jest zaplanowaną akcją SM .. ale reakcją władz miasta na zachowanie parkujących w okolicach stadionu kierowców (w dużej mierze przyjezdnych). Otóż, już przy pierwszym otwarciu „nowego” stadionu narodowego dla zwiedzających (jeszcze przed Euro 2012) cała okolica stadionu została dokumentnie „zajechana” przez samochody. Na wymienionym odcinku Wału Miedzeszyńskiego, gdzie z logicznego punktu widzenia na chodniku zmieściły by się i parkujące samochody i rowerzyści (biegnie tu ścieżka) i spacerowicze, samochody jednak parkowały w 3ch równoległy rzędach, blokując poza chodnikiem również jakieś 30% jednego z pasów ruchu … pojawienie się zakazu parkowania niewiele zmieniło .. dopiero holowanie przywróciło porządek.

    Nie zgadzam się że Wawa jest miastem NIE-PRZYJAZNYM dla wszelkiej maści imprez. Taka impreza jak maraton dla Pana była zupełnie wyjątkowa .. mieszkańcy Wawy doświadczają ich od kilku do kilkunastu w miesiącu … i mimo paraliżu dużej części miasta .. zmiany organizacji ruchu .. wydłużenia czasów dojazdu .. zwiększonego natężenia ruchu .. pozostających śmieci .. etc.. etc nie pikietują, nie protestują, nie blokują .. wręcz przeciwnie, odnoszą się do uczestników z sympatią i dopingują ich na trasie. Mimo całej sympatii i ogromu dobrej woli miasto nie jest z gumy, a władze muszą pogodzić interesy różnych grup.

    Post a Reply
  11. Mario,
    niestety jeszcze nie maraton – tylko 10km:)

    Ja też rozumiem przepisy, swoim wpisem chciałem jednak dać do zrozumienia, że czasami przepis nie musi (nie powinien) jednoznacznie wskazywać na karę. Powinny być dni wyjątkowe (a ten bez wątpienia był). Tak jak pisałem, nie jestem przeciwko mandatom – ale rozsądnie. Przecież Ci ludzie przyjechali tam z całej Polski, na 5 godzin. Może na dłużej, może póxniej chcą pojechać do centrum i tam zostawić trochę kasy. Czy wszystko musimy traktować jako białe albo czarne? Uważam, że nie – Euro2012 było świetnym przykładem, ale wtedy to UEFA wymagała od naszego kraju bardziej liberalnej postawy wobec wielu rzeczy. m.in. picie piwa w miejscach publicznych, zgromadzenia itd. Dużo jest podobnych przykładów. Rozumiem też, że Warszawa to nie Kielce i dzieje się tam dużo, ale czy naprawdę w tym miejscu o którym pisze i które pokazuje na zdjęciach jest tak wielki problem? Naprawdę te kilkadziesąt samochodów utrudnia komuś życie? Widziałem auta ściągane które stały w takich miejscach, że cieżko je było wyciągnąć, czyli przeszkadzać nie mogły nikomu, a hurtowe wlepianie mandatów ma służyć czemu? Mandat ma być z założenia prewencją, czy to spowoduje, że tam nikt nie stanie? NIE. Nie stanie tam ta akurat osoba, bo będzie na tyle wku…a, że może nawet nigdy tu nie przyjechać. Ale stanie 1000 innych osób. Przed Półmaratonem siedziałem tam w samochodzie prawie 2 godziny (przyjechałem za wcześnie, a że było zimno to grzałem się w środku) obserwowałem jak Straż Miejska dawała mandat, gość odjeżdzał – przyjeżdzał następny i znomu i znowu i znomu itd itd. Czemu to ma służyć? Kasa, kasa, kasa – i nikt mi nie wmówi, że tak nie jest.

    Post a Reply
    • Drogi Szuraczu,

      Jak już pisałem doskonale rozumiem wyjątkowość sytuacji i zgadzam się, że zaparkowanie samochodu na tym szerokim chodniku nikomu nie przeszkadza … niestety natura ludzka jest taka, że jak dostanie palec to sięgnie po całą rękę 🙁 stąd też „bezduszność” prawa

      Zdecydowanie nie mam nic przeciwko biegającym, wręcz przeciwnie podziwiam i również się aktywizuję 😉 Jestem jednak jednocześnie mieszkańcem sąsiadującej Saskiej Kępy .. w dniach stadionowych event’ów łatwo nie jest :).

      Dla przeciwwagi podam CI przykład, jak to podczas pierwszego otwarcia stadionu jakiś „ciekawy” stadionowy turysta porzucił swój pojazd na wprost bramy wyjazdowej z naszego osiedla .. nikt nie mógł się wydostać .. SM odpowiedziała, że nie pomoże bo ma 50 holowników i wszystkie są zajęte .. dopiero sąsiedzka samopomoc i wypchnięcie blokującego na ulicę (nie jest łatwo z samochodem na biegu i na ręcznym 🙂 ) wymusiło interwencję.

      Zdecydowanie fanem SM nie jestem, potrafią tylko wlepiać mandaty czy to za parkowanie czy staruszce handlującej pietruszką … niestety działają w majestacie prawa i „bezdusznie”. Na przyszłość aby uniknąć problemów proponuję skorzystanie z olbrzymiego parkingu, który znajduje się przy stadionie od strony dworca kolejowego, wydaje mi się że organizatorzy powinni go udostępnić – zwłaszcza dla uczestników.

      Post a Reply
  12. Ja biegłem na 10 km, na start pojechałem komunikacją publiczną bo spałem ze znajomymi u naszej przyjaciółki, która mieszka na stałe w stolicy ale potem w okolicy 15.00 pojechałem znów w okolice stadionu już samochodem. Znalazłem się na ulicy, która jest na pierwszym zdjęciu gdzie zatrzymałem się i zapytałem policjanta stojącego przy barierkach czy można gdzieś tutaj zaparkować, samochód miał oczywiście rejestrację nie z Warszawy. Bardzo się zdziwiłem gdy zamiast mi odpowiedzieć „stróż prawa” lekceważącym tonem zapytał się najpierw gdzie to jest gdzieś tutaj (mam 25 lat więc pewnie byłem dla niego kolejnym gówniarzem), a potem powiedział żebym już jechał bo tylko blokuje ruch. Bardzo trafnie skwitował go mój kolega, który jechał ze mną :”k…. a co on tutaj jest żeby wyglądać czy żeby pomóc”. 🙂

    Post a Reply
  13. Powiem tak: Jak ktoś blokuje wyjazd, straż powinna działać błyskawicznie. Niestety często jakoś są zajęci albo twierdzą, że „nie mogą” interweniować dopóki samochód nie stwarza zagrożenia. A jak ktoś im każe holować wszystko, to holują, nawet jak to nie ma sensu. Powinni myśleć, niestety z tym jest ciężko….

    Post a Reply
  14. 100% zgody! Tak jak pisałem, trzeba dawać w takich sytuacjach mandaty, pewnie. Ale tu było inaczej, tak jak mówisz mieli powiedziane holować. To holowali hurtowo – wszyscy zadowoleni, właściciele holowników wniebowzięci, straż miejska zadowolona, miasto się cieszy. Hurra:)

    Post a Reply

Trackbacks/Pingbacks

  1. Orlen Warsaw Marathon - Super życiówka, super bieg. Świetna impreza! - szuranie.pl | szuranie.pl - [...] Jedyną obawą przed imprezą była ta o miejsca parkingowe, co prawda jest ciepło i można spokojnie stanąć dalej, przejść…
  2. Połóweczka w Radomiu | szuranie.pl - [...] pozytywną ocenie dla Radomia. Pamiętacie jak pisałem o „przyjaznej Warszawie”, o TUTAJ, która jak tylko może stara się wyciągnąć…

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: