Założyłem się, że przebiegnę maraton…
Paź14

Założyłem się, że przebiegnę maraton…

Nie biegając nigdy wcześniej założyłem się z Qzyna żoną „Rudą Magdaleną”, że przebiegnę maraton. Chyba mnie pogięło. W momencie zakładu leżałem na leżaku na wakacjach, a mój brzuch leżał pod leżakiem (przy wadze zbliżającej się do 120kg i wzroście 175cm – nie może tam nie leżeć) Na przygotowania miałem 14 miesięcy. Czy to wystarczający czas? Zaczęło się od próby przebiegnięcia 400m. Jak myślicie jak mi poszło z taką masą? Tak właśnie mi poszło jak pomyśleliście – do dupy – powrót do domu na czworakach. Ale nic – miesiące mijały, a dystans się zwiększał. Pojawił się trener, który ustawił mi dietę oraz ćwiczenia wzmacniające wszystkie mięśnie, które są mocno eksploatowane podczas biegania. 4 miesiące siłowni (5 razy w tygodniu) i około 1500 kilometrów na elektrycznej bieżni (marszem i biegiem z prędkością 6km/h) dały pierwsze efekty. 14 kg spadło WOW! Czułem się lżejszy, ale nadal to było 106kg. Zaostrzenie diety i już tylko bieganie na powietrzu dały kolejne efekty. Blog szuranie.pl i decyzja Pawła (autora) o jego pierwszym maratonie oraz Wasze relacje z maratonów motywowały mnie niebotycznie do dalszych działań. Przyszedł czas na pierwsze biegi oficjalne. 5km, 10km i wreszcie półmaraton – Radom – czerwiec 2014. Rozwolnienie na maksa! Jakoś przebiegłem – czas bardzo średni 2:19h. Ale byłem dumny z siebie, że się nie zatrzymałem ani razu. Tygodnie mijały, km na treningach również. Przyszedł czas na typowy trening do maratonu. Paweł Jańczyk – zakosiłem Twój z endomondo 🙂 i pomieszałem z treningiem z książki Tima Rogersa (którą serdecznie polecam) „Mój pierwszy maraton”. Kolejny półmaraton – Warszawa BMW półmaraton praski, który odbył się w sierpniu 2014. Już wiedziałem ile to jest 21km ale nadal czas taki sobie. Do maratonu zostało niecałe półtora miesiąca. Jak tylko patrzyłem w kalendarz treningowy i na ostatnią pozycję w nim 12.10.2014 Poznań Maraton 42lm 195m – czułem rozwolnienie:) Pierwsze 30km przebiegłem 3 tygodnie przed maratonem. Było super po tym dystansie. Nadszedł weekend 11-12.10.2014. Wyjazd do Poznania. Samochód nr 1 – Ja (94kg) wagi, żonka Roda, i nasze dzieciaki Kuba i Alicja. Samochód nr 2 – Przyjaciel Sebastian z całą rodzinką (cel wyjazdu kibicowanie). W tym miejscu bardzo Wam za to Dziękuję ! Dojazd do Poznania i odbiór pakietu startowego przeszedł dosyć szybko. Na miejscu startu już czuło się atmosferę sportową. Zaraz po przejściu targów sportowych nażarłem się makaronu i co??? Rozwolnienie:) teraz nie wiem czy ze strachu, czy może makaron był zły? 🙂 Dzień maratonu – godzina 6:00 rano – śniadanie – miska makaronu. Ubieranko – Bartkowa Koszulka Mocy (naszmaraton.pl) + jak to moja żona nazwała „pizdościski” czyli legginsy. Oki jedziemy z hotelu tramwajem na start. Tu powinno być rozwolnienie ale jakoś dziwnie nie było:) Szybka rozgrzewka...

Read More
%d bloggers like this: