[Paweł] Szuraliśmy dla Bartka!
Maj28

[Paweł] Szuraliśmy dla Bartka!

W niedziele odbył się zapowiadany od jakiegoś czasu bieg charytatywny „V-tka dla Bartka”. Jako, że Paweł wezwał mnie do tablicy z reprymendą (nie napisałem słowa z Orlen Warsaw Marathon – biegliśmy tam na 10 km) czym prędzej chcę się z wami podzielić przeżyciami z kieleckiego biegu. Wrażenia? Mega, mega, mega pozytywne. Cieszę się ogromnie, że mogłem uczestniczyć w tej imprezie. Nawet jeśli ktoś zapewnił by mi, że w tym dniu gdzieś w innym biegu pokonałbym maraton z niesamowitym czasem to i tak nie zrezygnowałbym z „naszej piątki”. Celowo użyłem słowa „naszej” bo chyba każdy kto był może tak powiedzieć. Atmosfera biegu rodzinna, kameralna i zarazem niepowtarzalna. Nie była to kolejna masówka jakich dużo. Dało się wyczuć, że społeczność biegaczy w Kielcach to coś więcej niż zwykła grupa. To ludzie z pasją, na których naprawdę można liczyć. Ale od początku… Oczywiście usiedzieć w domu nie mogłem więc już chwilę po ósmej stawiam się na stadionie lekkoatletycznym. Przy start/mecie krzątają się organizatorzy i wolontariusze, są też już pierwsi biegacze odbierający numery startowe. Szybciutko odbieram swój numer magiczny – 18 🙂 . Dostrzegam Damiana, tatę małego Bartka, dla którego był ten bieg. Zamieniamy parę słów, chyba jeszcze nie przeczuwał jak pozytywnie będzie wyglądał dzisiejszy dzień. Biegaczy przybywa. Mnóstwo znajomych, nawet tych dawno nie widzianych. Można było porozmawiać, pośmiać się, powspominać. Fajnie, że grono najbliższych mi znajomych zaczyna biegać coraz częściej. Tworzy się z nas spora grupka. Tak jak to było zapowiadane, rozgrzewkę przed biegiem poprowadziła Iwona Wenta. Potem chwilka rozbiegania i ustawiamy się przed linia startu. Oczywiście z pierwszym numerem Bartek wygodnie ułożony w wózku, a wraz z nim rodzice. Strzał z pistoletu startowego i poszli… Teraz zaczęło się moje szuranie. Chciałem dziś powalczyć ale ze sobą samym i przede wszystkim bez dużego ciśnienia. Aaa i nie popełniać błędu z biegu w kieleckim parku gdzie wystartowaliśmy równo z chłopakami z KKL-u i później zabrakło już sił. Robiąc pierwsze metry na bieżni stadionu wymiana zdań z Krzysiem. On ma dwa cele na dziś, żeby nie zabrakło sił i… żeby ptak na niego nie narobił. Tu muszę wyjaśnić, że był to żart w moją stronę. Gdy biegłem dychę w Warszawie na prawie 10 tysięcy biegaczy jakiś podstępny gołąb bądź inny stwór latający trafił akurat we mnie. Tak więc od 4 km szurałem nie tylko z zapachem potu 😉 Wracamy jednak do Kielc… po parudziesięciu metrach gdy peleton lekko się rozciąga, zaczynam „walkę”, żegnam się z Krzysiem i szuuuuram. Do 3 km podbieg, który osobiście dość nieźle odczułem. I przełożyło się to na czas trzeciego kilometra – 6.14. Potem z górki. Dopiero po całym biegu doszedłem do wniosku, że mogłem tam ciut bardziej się rozpędzić....

Read More
FOTO – V tka dla BARTKA
Maj26

FOTO – V tka dla BARTKA

Relacja z niedzielnego Biegu dla Bartka pojawi się jak tylko Paweł (zwany Sushim) weźmie się w garść i skleci kilka zdań. Mam nadzieję, że pójdzie mu to lepiej niż z Orlen Marathonem, z którego do dzisiaj nie napisał ani słowa:). Póki co chciałem Wam pokazać kilka fotek wykonanych przez Pawła i naszego nowego technicznego, pomagiera, dobrego ducha (same ochy, achy) – Mariusza. Fotki poniżej. PS. jeśli macie jakieś swoje, i chcecie się nimi pochwalić – prześlijcie na kontakt@szuranie.pl   Podziel się:FacebookTwitterGoogleE-mailPrintDodaj do ulubionych:Lubię...

Read More
Ogromnie żałuje, że mnie nie będzie. To będzie wielki bieg!
Maj25

Ogromnie żałuje, że mnie nie będzie. To będzie wielki bieg!

W niedzielę o godzinie 10.00 odbędzie się największy bieg masowy w historii Kielc. Trochę to smutne, że wystarczy 400 osób aby bić takie rekordy, ale z drugiej strony to ogromnie cieszy, że znalazły się cztery setki ludzi chcących coś zrobić dla siebie, a przy okazji dla Bartka. Albo nie tak, cztery setki ludzi, które zrobią coś wielkiego dla Bartka, a przy okazji zrobią coś dla siebie. To ogromnie cieszy. V-tka dla Bartka, to charytatywny bieg zorganizowany przez kilku zapaleńców, którzy mimo wielu problemów nie poddali się i (przynajmniej na chwilę obecną) odwalili kawał dobrej roboty. Ogromnie, mega ogromnie żałuje, że mnie nie będzie. Takie to już mam „szczęście”, że jak dzieje się coś fajnego, to ja spędzam czas gdzie  indziej. Gdzie jestem? Zdjęcie poniżej mówi wszystko:) Tak! Piszę ten tekst patrząc sobie na płytę Stadionu Narodowego, tu właśnie dzisiaj rozpocznie się Orange Warsaw Festiwal. Wystąpi kilka gwiazdek, z Beyoncé i The Offspring na czele. Ale całkowicie szczerze – żałuje, że nie będzie mnie z Wami. Jednak pracę ma każdy taką, na jaką zasłużył:) A ja absolutnie na nią narzekać nie mogę! Dlatego drodzy szuracze, biegacze, chodziarze, kijkowcy i wszyscy inni którzy jutro pobiegną dla Bartka, życzę Wam powodzenie, połamania życiówek (jeśli na to liczycie), wspaniałej zabawy w duchu fair play. Pamiętajcie, że jutrzejsza impreza to zabawa! W momencie wystrzału startera wszyscy wygraliście. Wygrał też Bartek, który mam nadzieję, już nie długo o własnych siłach przebiegnie taką piątkę! Jeszcze raz gratuluje organizatorom, Bartkowi z Agnieszką i Sławkowi oraz wspaniałym rodzicom Bartka – Karolinie i Damianowi! Bawcie się dobrze jutro! PS. Beyoncé, The Offspring, chłopcy z Cypress Hill oraz panowie z Lipali też pozdrawiają! 🙂 Podziel się:FacebookTwitterGoogleE-mailPrintDodaj do ulubionych:Lubię...

Read More
[Tomek] Jak omal nie padłem z wrażenia…
Maj23

[Tomek] Jak omal nie padłem z wrażenia…

Jezu, ale mi się nie chciało iść dzisiaj biegać. Z dobrą godzinę walczyłem sam ze sobą, żeby ruszyć tyłek na zewnątrz. W końcu się udało i… Jak zwykle – szybko okazało się, jak bardzo później bym żałował, gdybym tego nie zrobił. Niby byłem wypoczęty, bo po pracy zrobiłem sobie krótką, wręcz ledwo zauważalną – no bo czym są trzy godziny wobec wieczności – drzemkę. Potem jednak człowiek się obudził, stwierdził, że tu go boli ręka od przygniata jej 80-kilogramowym klockiem, tam cierpią mięśnie od gry w squasha (i to wiecie gdzie? w lewym półdupku!). Na dodatek osoba jeszcze pomyślała, żeby wyjść na balkon i od razu przywitało ją dość srogie powietrze. No i chmury, tak, dużo chmur. Może padać. I ciemno już, też źle, bo w końcu człowiek ślepy bez wspomagaczy szklanych. Jak widzicie – wszystko było przeciwko mnie. Nie było wyjścia, musiałem użyć motywatora ostatecznego. Wskoczyłem na wagę, krótka myśl „ty grubasie” i już za chwilę szykowałem się do wyjścia. To działa. Zawsze. Ale nie to było dzisiaj najpiękniejsze. Wystarczyło bowiem, że przebiegłem kilkaset metrów i na trasie serdecznie pozdrowił mnie inny biegacz. Niby nic niezwykłego, a ja mało nie padłem z wrażenia. Dziarskim krokiem, wcale nie wolnym, lecz dynamicznym i pewnym, podążał człowiek dojrzały, tak na moje oko ponad 70-letni. Wtedy już wiedziałem, że to musi być dobry trening. I rzeczywiście – w mój organizm wkroczyły nowe siły, dzięki którym pokonałem dystans znacznie dłuższy, niż pierwotnie planowałem. Skoro taki facet tak zapiernicza, chce mu się i nie marudzi, to jak ja mogę stękać i odpuszczać? To byłaby porażka. Owszem, ona w sport jest wkalkulowana, ale tylko z innym przeciwnikiem. Porażka z samym z sobą nie wchodzi w grę – do niej dopuścić nie można nigdy! Życie bywa jednak niesamowite. Wiele już miałem takich sytuacji, gdy w sumie coś błahego, zwykłego, można by rzecz przypadkowego, oddziaływało na mnie nadzwyczajnie. I szczerze mówiąc, nie chce mi się wierzyć, że to jednak przypadek. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że w bieganiu, w sporcie ogółem, najważniejsza jest motywacja. Wszystkie inne przeszkody – poza groźnymi kontuzjami rzecz jasna – można pokonać, przezwyciężyć. Czasami przebiega to wolno, zawsze stopniowo, ale jednak idzie do przodu, we właściwym kierunku. Motywacja to jednak coś tak okrutnego, co może dopaść człowieka zawsze. Ja biegać uwielbiam, co jednak – jak widać – nie oznacza, że zawsze na bieganie mam ochotę. Ot, taki paradoks. Zazwyczaj jednak jest tak, że najtrudniej wyjść z domu. Potem cała niechęć mija, a na twarzy szybko pojawia się uśmiech. Każdy z Was musi znaleźć swój sposób na automotywację. Nie liczcie w tym przypadku na innych. Mnie nikt do sportu nie wyganiał, nie zachęcał. Wręcz przeciwnie,...

Read More
26 maja – PIĄTKA dla Bartka!
Maj22

26 maja – PIĄTKA dla Bartka!

Znowu będziemy biegali wspólnie! Znowu w zorganizowanym biegu i wreszcie w Kielcach. A co więcej, przy okazji będziemy pomagali Bartkowi. W ostatni piątek koncertowaliśmy dla Bartka. Udało się chyba nie najgorzej. Byłem, widziałem, nawet kilka słów, sensownych czy nie – to już inna sprawa, udało się powiedzieć ze sceny. Bracia z Pectus byli, zaśpiewali i zagrali nie najgorzej. Ania Wyszkoni kierowana przez swojego męża, o którym można mówić wiele, ale nie można mu zarzucić, że nie wie jak się robi szoł, dała naprawdę niezły koncert. Durczak znany z tego, że z zespołu Ich Troje zrobił mega wielkie wydarzenie muzyczno-artystyczne, podobnie czyni z Anią Wyszkoni. Muszę przyznać, że mimo, iż to „nie jest moja muza” to jestem pod ogromnym wrażeniem profesjonalizmu przygotowania występu przez managment Ani. Najwyższa półka!  Muzycznie, technicznie i wzrokowo – super! Pochwalić należy też, a może przede wszystkim należy pochwalić organizatorów. Wiem, że to była pierwsza tak duża impreza, którą organizowali. Porwali się na naprawdę ogromną sprawę, pewnie następnym razem wiele rzeczy zrobią by inaczej, ale koniec końców wyszło super. Efekt końcowy był mega pozytywny, a uśmiechnięta od ucha do ucha buzia Bartka była największą nagrodą dla nas wszystkich. W niedzielę 26 maja będzie kolejna szansa aby pomóc, a przy okazji się świetnie bawić. PIĄTKA DLA BARTKA to bieg jak sama nazwa wskazuje na około:) pięć kilometrów w malowniczych okolicznościach przyrody i niepowtarzalnym towarzystwie! Wpisowe w kwocie minimum 10 zł(można wpłacać więcej i wiem, że wiele osób tak robi) nie będzie problemem, 5 km to także problem żaden, a i limit czasu ustalony na 60 minut powoduje, że trasę można praktycznie przejść. Nawet z kijkami:) Na chwilę obecną (wtorek, godz. 11.00) zapisało się już ponad 200 osób, ustalony limit to 400. Także nie ma na co czekać! Dlatego zapraszam ogromnie do udziału! Zapisać się można tutaj: http://www.kieleckadycha.pl/zawodnicy.php Lista startowa jest tutaj: http://www.kieleckadycha.pl/listastartowa.php a więcej o biegu tutaj: http://www.kieleckadycha.pl/bieg.php DO ZOBACZENIA SZURACZE na starcie i mecie! A jeśli ktoś z Was chciałby pomóc „bardziej” zostać oficjalnym sponsorem, partnerem, a może chciałby ufundować nagrody – czekam na Was: kontakt@szuranie.pl Podziel się:FacebookTwitterGoogleE-mailPrintDodaj do ulubionych:Lubię...

Read More
%d bloggers like this: