Dzieńdobry – tu Piotr!

Szuracze! Miło mi poinformować, że do ekipy szuranie.pl dołączył nowy człowiek. Piotr z Wrocławia również, za pośrednictwem najbardziej szurającej strony świata będzie dzielił się z Wami swoimi zmaganiami z pokonywaniem kolejnych kilometrów! Poniżej jego pierwszy wpis. Czekamy na kolejne, które będą dostępne także w górnym menu w kategorii Wasze blogi. Zapraszamy też kolejnych blogaczy – szuraczy! Pozdrawiam Paweł.

Witajcie,

Jestem Piotrek, w tym roku strzeli mi czterdziecha, kilka miesięcy temu postanowiłem, że najwyższa pora aby poprawić swoją kondycję. Wciągnąłem się w bieganie, hmm może szuranie rzeczywiście brzmi lepiej:)

zimowy_trening_wokol_Wielkiej_Wyspy


Kilkanaście lat pracy z klawiaturą komputera to żadna aktywność, więc zabrałem się za szuranie właśnie. Kiedyś, „w młodych latach” ruch był na porządku dziennym. Jak u większości zresztą. A tu niestety latka lecą, a my nie młodniejemy:)

Zacząłem równo z początkiem roku szkolnego (wrzesień 2012), wcześniej oczywiście zaopatrzyłem się w odpowiedni sprzęt (buty, ciuchy, zegarek z pulsometrem). Początek oczywiście masakra! 1400 metrów po bieżni szkolnego boiska z tętnem prawie 200. Miałem ciemne plamy przed oczami:)

Mimo, że wcześniej szalałem w okresach zimowych na snowboardzie, a latem wędrowałem po tatrach, to kondycji w bieganiu nie miałem niestety kompletnie. Do tego waga… 92 kilogramy przy 176 cm wzrostu nie była ułatwieniem. Postanowiłem jednak się nie poddać i…udało się. Co prawda cały październik pauzowałem bo nadwyrężyłem troszkę więzadła poboczne, ale wróciłem:) Z kilometra na kilometr poprawiam czasy i biegam dalej:) Biegam, szuram dla poprawienia swojej kondycji i naprawdę daje mi to ogromna frajdę.

Wybrałem świetną trasę we Wrocławiu, nad Odrą i tak się wszystko zaczęło. Zacząłem stawiać sobie kolejne cele, a marzeniem było przebiec 10 km w czasie jednego treningu do końca roku. Udało się to nawet wcześniej! Udało się coś jeszcze, zaraziłem do biegania dwóch kolegów i jak tylko czas pozwala biegamy razem oczywiście z aplikacją Endomondo w tle:)

moja_ulobiona_trasa_wokol_Wielkiej_wyspy_styczen_2013

moje tereny

Aktualnie moje dystanse wyglądają różnie, od 6 do nawet 18 km. Udało nam się nawet raz zaliczyć 20km!

Zmęczenie po tej dwudziestce było ogromne, energetycznie zjechałem. Śniadanie zjadłem zdecydowanie za słabe, dochodziłem do siebie ponad godzinę w domu. W czasie biegu już od 17 km czułem drętwienie w palcach rąk, ból w kolanach też mocno dawał się we znaki. Później jeszcze straciłem paznokieć (okazało się, że za mocno naciągniętą miałem skarpetkę), ale mimo wszystko warto było tak dać sobie w tyłek. Dużo mnie ten bieg nauczył! Satysfakcja pozostała ogromna do dzisiaj, mimo czasu 2:03:34.

moja_pierwsza_dwudziestka

moja pierwsza „dwudziestka”

Teraz za cel postawiłem sobie złamanie dwóch godzin 🙂

Tak jak napisał Paweł „BPM” czyli Brak Poprawnego Myślenia bardzo się przydaje:). Człowiek stawia sobie coś za cel i później to realizuje mimo przeciwności losu i własnej kondycji:)

Po sylwestrze spędzonym w NOT-cie (nocne oglądanie telewizji) rzuciłem moim kolegom wyzwanie: 2013 km w 2013 roku 🙂 Ciężko jest bo chodniki śniegiem zasypane, a dzienny limit to 5,5 km. Ale staram się nadrabiać w weekendy

Pozdrawiam serdecznie

Piotr Twardoń z Wrocka 🙂

kolejne_zimowe_12_km_zaliczone

Author: szuracz

Share This Post On

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: