Embere embere – węgierskie szuranie na ostro

Sylwia - headlineMiesiąc już minął od naszej węgierskiej majówki. Ale lepiej późno niż wcale:). Wybraliśmy się naszym najnowszym camperem;) na rodzinny wyjazd majowy. Na Węgry – pomoczyć się w basenach dymiących zgniłym jajem:). Pogoda była PRZEWSPANIAŁA i w końcu można było dzieci rzucić na trawę;). Wydarzyły się dwa incydenty biegowe, które pozwolę sobie przedstawić w kolejności chronologicznej.

Bogacs  – Szuranie z mężem mojej  koleżanki Mai

Powyższy tytuł brzmi co najmniej dwuznacznie;). Toteż umieszczam sprostowanie. Do naszego campera zawitała szalona RODZINA mojej kumpeli. Więc miałam przyjemność pobiegać w cudownych okolicznościach przyrody z Areckim. Nie było długo ale i tak się zmęczyłam. Czasami mi się wydaje, że moja forma jest naprawdę progowa, bo pod górkę to się ledwo wczołgałam.

Ale tereny były naprawdę piękne.

20130430_183546

Hajduszoboszlo – TURBOSZURANIE na golasa;)

Śmieszne plastikowe miasteczko będące mekką emerytów. Na szurańsko wybrałam się około ósmej rano. Mieszkaliśmy na campingu przy basenach więc na cel biegów wybrałam właśnie teren basenów. Pierwszy raz  widziałam te baseny PUSTE! Trwały dostawy towarów do barów, ludzie otwierali budki….było bardzo spokojnie i leniwie. Wspaniałe tereny do biegania…

Ale biegało mi się cieżko, oddychało słabo…Gorąco – po prostu. Człowiek po takiej polskiej zimie trwającej ruski rok nie jest gotowy na 25 stopni o 8.30. Bieg ten był biegiem wysokiego ryzyka. Okazało się , że o tej godzinie na basenach w Hajdu grasują dzikie zwierzęta.

20130503_080903

Napotkałam hipopotamy – na ich widok przyspieszyłam osiągając zawrotną prędkość 30 km/godzinę. Niestety nie jestem w stanie tego udowodnić – ale cieć widział;)  i gratulował;). Samice hipciów z młodymi są bardzo groźne. Lubie życie na krawędzi.

 20130503_084119

Gdy już traciłam siły  w  morderczym biegu oczom mym ukazał się słoń! Na szczęście bestia stała tyłem więc po drodze czmychnęłam na WYSPĘ NUDISTÓW;). Niestety bieganie na golasa jest ryzykowne. Szczególnie dla pań. Ciężko utrzymać równowagę, gdy biust żyje własnym życiem;).

 20130503_081806

A tak poważnie to na koniec biegu wyskoczyłam z ciuszków i wbiłam się do zupełnie pustego basenu…

Było GENIALNIE!

Przyszła mi wtedy do głowy taka myśl, że za meta maratonu powinna być jakimś zbiornikiem wodnym… Ale chyba bym utonęła;). A na koniec ciekawostka lingwistyczna.

Po węgiersku „bieganie” to „futas”. Łatwo zapamiętać;).

Author: szuracz

Share This Post On

1 Comment

  1. w hajduszoboszlo nurkowałem w masce i łapałem emerytów za kostkę – skończyło się źle, a miało być zdrowo – uszy mi zatkało, zatoki, wyleczyłem się dopiero na dysce, bardzo niskodenna muzyka przepchała mi uszy

    Post a Reply

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: