Mój pierwszy raz:) Dyszka po Łazienkach.

ja4Wstyd się przyznać, ale mimo moich 33 lat nigdy wcześniej (tak mi się przynajmniej wydaje) nie byłem w Łazienkach. I dzisiaj oto się udało. Jak już dotarłem to przeszurałem je na lewo i prawo, w tę i z powrotem.


Spędzam dwa dni na Stadionie Narodowym, poznaję go, bo już niebawem ta wiedza mi się przyda jak mało komu:) Ale tu nie o tym…

IMG_0397

tu prawie mieszkam przez dwa dni

Korzystając z pobytu w Warszawie, nie mogłem odmówić sobie poszurania po stolicy. Mieszkam, korzystając z lokalu mojego brata, na Sadybie. Po krótkim rozeznaniu uznałem, że tu słabo jest na szuranie, że chcę Wisły, a przynajmniej innych ciekawych miejsc, których w Warszawie nie brakuje. Wybrałem Łazienki, dojechałem autem zostawiając je gdzieś w pobliżu radiowej Trójki, dla mnie zakochanego w radiu po uszy, miejsca mega magicznego. Tak to co prawda już „nie ta Trójka”, ale zawsze to Trójka. Wygląda o tak:

IMG_0408

magiczna dla mnie Trójka

Tak jak pisałem wcześniej, jakoś tak się złożyło, że mimo tego iż w mieście tym bywałem już „milion” razy, to zazwyczaj jest to temat służbowy, szybki i bez „zwiedzania”. Dlatego też ten najbardziej znany chyba park w Polsce odwiedziłem pierwszy raz w wieku 33 lat. Czy mnie zauroczył? Szczerze…nie bardzo. Może dlatego, że pora roku nie za bardzo właściwa na zachwyty nad przyrodą czy innymi cudami architektury. Co rzuciło mi się w oczy najbardziej, to biegacze. Są wszędzie! Tu widać ogromną różnicę między moimi Kielcami, a Warszawą. U nas o tej porze dnia, można spotkać jedną, dwie, może trzy osoby. Tu biegają może nie tłumy, ale na pewno ogromne ilości osób. Widać wśród nich i niezłych „hardkorów” lecących alejkami pewnie koło 3,5 -4min/km, i takich zwykłych szuraczy jak my:)

Plan, z uwagi na fakt, iż 5 dni miałem odpuszczone przewidywał lekkie 5-6 km. Jednak szkoda mi było tego miejsca, chciałem jeszcze tu zobaczyć, i jeszcze to obejrzeć, i tu wbiec. I tam poszurać. Wyszło w sumie niewiele ponad 10km. Znalazłem podbieg pod Agrykolę (chyba to on), widziałem pawie:), i chyba wszystkie inne ważne rzeczy w Łazienkach. Mam nadzieję, że tak było. A wyglądało to tak:

IMG_0404

IMG_0402

IMG_0399

paw w Łazienkach. Jeden z wielu

IMG_0407

IMG_0406

Podsumowując, było to bardzo fajne wybieganie. Po raz kolejny okazało się, że bieganie może mieć inne fajne zalety. Inne oprócz zwykłej poprawy kondycji, zdrowia czy zrzucania wagi. Można zobaczyć dużo, a jak pokazał dzisiejszy dzień nawet jeszcze więcej niż się zaplanowało.

PS. na koniec co prawda nie o bieganiu, a o czymś co odróżnia Warszawę od Kielc. Nie mówię, że tutaj nie ma tego na trawnikach, pewnie jest i to sporo. Ale ktoś wpadł na pomysł i go realizuje. Z czasem może się udać. W Kielcach też były takie próby, efekt: wszystko pokradzione, poniszczone, a kupy jak były tak są wszędzie. Tutaj proszę, da się:

IMG_0409

znalezione na klatce schodowej

A tak to wyglądało w Endomondo:


 

 

 

Author: szuracz

Share This Post On

Trackbacks/Pingbacks

  1. Deyna, Agrykola i…Błękitna Ostryga:) | szuranie.pl - [...] Ogólnie skupiłem się na okolicach Łazienek w których byłem pierwszy raz w ziemie – pisałem o tym o TU.…

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: