Ostatnie szuranie w 2012 roku

Końcówka 2012 roku, jeśli chodzi o pogodę, była cudowna. Przynajmniej w Kielcach. Jako, że nie jestem zbyt wielkim miłośnikiem śniegu, jego brak absolutnie mi nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, temperatura w okolicach zera, lub delikatnie poniżej, piękne słońce, brak opadów…CUDO. Wymarzona aura do szurania.

nie wiem czy to jeszcze/już Silnica? czy już coś innego

Tydzień przed świętami odpuściłem całkowicie z powodu przeciągającego się przeziębienia. Wyszedłem drugiego dnia Świąt Bożego Narodzenia. Wieczorem – jak zwykle. Prawie umarłem:) Mimo, że nie przejadałem się nie wiadomo jak, to ilość zjedzonych sałatek z majonezem, wędlin i tego typu świątecznych smakołyków pozostawiła w moim organizmie trochę śladów. Krótkie wieczorne szuranie – niecałe 5 km w 31 minut (6:21/km) umordowało mnie tak okropnie, że wypociłem pewnie kilka ładnych litrów:) Może to i dobrze.

Sobota (29.12.2012) poszurałem w dzień po Zalesiu, Białogonie, Ślazach. W towarzystwie początkującej osoby, to też i tempo było masakrycznie wolne. Ale ogólnie szuranie wspaniałe. 6,6km – 50 minut (7:56/km :)))

Niedziela (30.12.2012) już w samotności, trasa podobna, pogoda jeszcze lepsza niż w sobotę. W sumie 8,73 km – 57:03 (6,32/km). Szuranie spokojne, z przerwami na zrobienie zdjęć, „zwiedzanie” stadionu Polonii Białogon (to klub którego wychowankami są m.in. Paweł i Piotr Brożek). Wejście na obiekt było „prawie otwarte”, skorzystałem i zrobiłem 400 metrów dookoła płyty boiska. Bardzo byłem zadowolony z niedzielnej biegowej wycieczki. Popołudniu poprawiłem jeszcze basenem, sauną i w ten oto sposób rok 2012 uważam za biegowo zamknięty. Szczegółowo podsumuję go niebawem. Poniżej kilka zdjęć z weekendu.

Author: szuracz

Share This Post On

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: