początki po przerwie

Ciężko się było zdecydować. Kiedy jednak nastąpiła godzina ZERO poszło łatwiej niż się spodziewałem. Myślałem, że po dłuższej przerwie będę zaczynał prawie tak samo jak rok temu. Czyli od jednego kilometra przeszuranego w bólach i z bólami ogromnymi dnia następnego. Jednak nie.

Plan postawiony przed sobą samym jest ambitny – jak dla mnie oczwyiście. 21 października odbywa się w Kielcach pierwszy od daaaawna bieg. KieleckaDycha. Zapisałem się i zamierzam ją w całości przeszurać. Jeszcze nigdy nie pokonałem 10 km za jednym razem, czy się to uda? nie wiem, ale szykuję się do tego. Dwa treningi już za mną:

2 października 2012:

dystans: 4,78 km

czas: 30:53

4 października 2012:

D: 6,32 km

C: 42:18

Szczególnie to wczorajsze bieganie sprawiło mi dużo frajdy. Końcówka, ostatni kilometr szurało mi się E LE GAN CKO! Miałem wrażenie, że mógłbym spokojnie zrobić jeszcze drugie tyle. I nawet miałem na to ochotę, wstrzymało mnie tylko jedno – nie chciałem wracać pod górę. Niestety mieszkając na osiedlu, które ma w nazwie „Wzgórze” trzeba się z tym liczyć, że gdzie by się nie pobiegło, to powrót jest podgórkę:)
Koniec końców skończyłem. Dzisiaj delikatne zawasy i ból mięśni jest. Ale bez tragedii. Teraz dwa dni przerwy i szuranie w niedzielę.

tutaj wczorajszy trening:

 run-log.com

Author: szuracz

Share This Post On

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: